hejtu

Po drugiej stronie komputera…

Fala tzw. hejtu przybiera coraz mocniej na sile. Może ograniczyć się „jedynie” do pozostawienia negatywnego komentarza na portalu społecznościowym, ale może też okazać się bardziej złożonym zjawiskiem. W rezultacie np. wśród młodych ludzi, dla których opinia społeczna jest bardzo ważna, może doprowadzić nawet do samobójstwa. Dlatego im więcej się o tym pisze, tym lepiej. Musimy starać się pokazać kim są osoby, które z taką lekkością, obrażają innych. 

Zacznijmy od tego, że osoby, które siedzią przed komputerem i wyszukują możliwości wyładowania swojej frustracji na innych, to osoby, które same, są bardzo zranione w życiu. Nie potrafią sobie z takim uczuciem poradzić, więc chcą wyładować się na obcej osobie, bo tak najłatwiej. Gdyby taki Pan X chciał wyładować się na ulicy, to albo zgarnęłaby go policja albo dostałby w zęby. W sytuacji internetowego hejtu jest królem. Zakłada fałszywe konto, wybiera ofiarę i zaczyna swój marny popis, żeby choć przez chwilę poczuć się panem tego świata.

Komentarze przez Niego wysyłane, nie zawsze są wulgarne, pełne nienawiści. Czasem wystarcza jakąś sarkastyczna myśl i od razu jest Mu lżej na sercu, a duma rozrywa Jego koszulkę, jaki mądry to On nie jest. To co dalej dzieje się z tym komentarzem, to już Go nie za bardzo interesuje, jeśli komuś jest przykro z tego powodu, trudno, On jest spełniony. Myślę, że wystarczy jedna taka sytuacja, aby się od tego uzależnić. Bo rozładowanie swojego napięcia jest ważniejsze niż czyjeś samopoczucie. Często też, takie osoby same siebie nie nazwałyby hejterami, bo przecież tylko skomentowały czyjąś fryzurę, zdjęcie, wypowiedź. Żyjemy w wolnym kraju (jeszcze) i możemy pisać co chcemy (jeszcze). Owszem, ale czy my jesteśmy tacy śliczni i mądrzy, że mamy prawo kogoś oceniać w taki sposób? Nawet nie stać tego kogoś na to, żeby się podpisał, żeby wziął odpowiedzialność za to co pisze.

Ostatnio i ja byłam świadkiem takiej sytuacji, choć nie bardzo drastycznej. Otóż właśnie się przeprowadziłam do nowego budownictwa i już od pierwszych dni znalazł się samozwańczy przywódca stada, tępiący ludzi za psie odchody. Wszystko byłoby ok, bo po psie trzeba sprzątać, ale łażą tu też koty, które załatwiają się gdzie chcą, a jeszcze mi się nie zdarzyło zobaczyć właściciela kota zbierającego odchody swojego pupila (czy ktoś widział?) W takim wypadku kocie odchody są jakieś lepsze, że ich nie trzeba sprzątać? Ale to nie jest istota problemu.

Problem zaczyna się w momencie gry ten Przywódca widzi człowieka, który po swym psie nie posprzątał (bo później opisuje go na portalu), ale do niego nie podejdzie, żeby wyjaśnić problem, tylko co robi? Tak, biegnie szybko do komputera i pisze post na portalu danej społeczności mieszkaniowej, że ktoś nie sprząta kup, że to złe, że jeśli się to nie zmieni to trzeba będzie zastosować publiczny lincz. I jaki jest efekt? Pod tym wpisem, podpisują się kolejne osoby, które również są zniesmaczone zaistniałą sytuacją. Dodam tylko, że osoba się nie podpisała. Uwielbiam takie osoby, bo dzięki nim człowiek może spać spokojnie, bo wie, że Strażnik czuwa, a jak wiadomo, zło nie śpi.

Czasem czytam ten portal i się zastanawiam: co tym biednym człowiekiem kieruje? Bo gdybym ja widziała przez okno taką scenę, to podeszłabym do gościa, wyjaśniła sprawę i tyle. Ale nawoływać do publicznego napiętnowania, to już przesada. Właśnie tak rodzi się hejt, a hejt rodzi hejt. Tylko czekam, aż na portalu rozpocznie się pyskówka, w której główny wątek zginie, a sączyć się będzie nienawiść do bliźniego swego i skończy się na tym, że to wina Tuska/Kaczyńskiego, albo, że Hitler wiedziałby co zrobić z taką osobą.

To jest przykład bardzo łagodny, mam nadzieję, że ten niesprzątający pan, zacznie sprzątać, że ludzie mu ten incydent wybaczą i że nie popadnie w depresję. Ale w innych przypadkach tak łagodnie nie jest. Wśród młodzieży wciąż zdarzają się sytuacje, gdzie ktoś na imprezie zrobi zdjęcie koledze (kompromitujące) wrzuci na fejsa i po sprawie. Żyć później w szkole w której WSZYSCY (czasem i nauczyciele) widzieli TO zdjęcie nie jest łatwo. Młody człowiek zaczyna unikać szkoły a rodzice nie wiedzą o co chodzi. Kółko się zamyka a konsekwencje mogą być poważne.

Według badań co 5 osoba zostawia w internecie obraźliwe komentarze. Musimy pamiętać, że to my „tworzymy Internet”, bądźmy współodpowiedzialni za jego jakość. Hejter to osoba niedowartościowana. Obraża religię, obcokrajowców, poglądy, politykę, wygląd, przemyślenia. Często osoby, które w niekontrolowany sposób, kompulsywnie obrażają innych, cierpią na poważne zaburzenia psychiczne. Takie osoby wymagają specjalistycznego leczenia.

Hejt ma różne formy, może mieć na celu wyeliminowanie konkurencji, może być spowodowany zazdrością, może być wynikiem działań marketingowych czy brakiem tolerancji dla innych. Hejt nie może być traktowany obojętnie. To najgorsze na co można pozwolić. Wielu ludzi bardzo się boi negatywnych opinii, hejterzy o tym wiedzą i to wykorzystują. Musimy reagować! Hejt to naturalna selekcja organizmów. Przetrwają najsilniejsi.

Nie chcę, aby mój wpis był hejtem na hejterów. Mój wpis, to poniekąd apel do ludzi z obu stron barykady, zarówno do hejterów jak i do osób dotkniętych przez hejt. Ci pierwsi powinni zatrzymać się na chwilę i zastanowić dlaczego są tak wkurzeni na cały świat, a drudzy powinni nabrać dystansu i pomyśleć, że ten człowiek po drugiej stronie ma problem i tylko tak potrafi sobie z nim poradzić. Zalecam też wizytę u psychoterapeuty, który na pewno pomoże dowiedzieć się dlaczego tak nienawidzimy, a także pomoże poradzić sobie z hejtem.

Piszcie w komentarzach co o hejcie sądzicie? Czy doświadczyliście oraz jak sobie z nim poradziliście.

Pedagog, psychoterapeutka. Lubię włoskie jedzenie, filmy i koty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *