inny

Inny – Lubię to!

Długo nosiłam się z napisaniem tego posta, bo temat jest tak szeroki, że nie sposób zamknąć go w jakieś klamry. Dlatego skupię się tylko na aspekcie akceptacji inności. Otóż jakiś czas temu stałam sobie na przystanku MPK ( Kraków) i ujrzałam starszego mężczyznę, który był ubrany w kurtkę i czapkę oraz krótkie spodenki. Szedł boso. Styczeń 2016, było zimno. Pan był zadbany, uśmiechnięty, zatrzymał się na chwilę przy witrynie księgarni, gdyż go coś tam zafrapowało. Chyba nie muszę opisywać ze szczegółami, reakcji innych oczekujących na autobus. Oburzenie, to niewłaściwe słowo, ale jako pierwsze przychodzi mi do głowy. Zwłaszcza panie w wieku tego pana, były najbardziej zniesmaczone. Jedna do drugiej zaczęła wskazywać palcem na tego człowieka, pukała się w głowę i odsunęła najdalej jak się dało, jakby był trędowaty albo jeszcze gorzej – wariat. Zresztą nie miała postaw rozsądzać o jego inności, mając na głowie trwałą ondulację w kolorze wrzosu i moherowy beret! Zabawnie było na to patrzeć, bo jedna pani z drugą oddalone były od siebie dość znacząco, przecież na przystanku trzeba stać tak, aby nikogo nie dotykać, na nikogo nie patrzeć i do nikogo nie mówić.

Natomiast w przypływie wspólnego oburzenia zaistniałym faktem, zbliżyły się do siebie (wiadomo w grupie raźniej) i rozpoczęły gorączkową dyskusję o szaleństwie tego człowieka. Wiadomo, że pani nie była w stanie sama pomieścić w głowie tego przeżycia i musiała szukać potwierdzenia swojego właściwego myślenia u drugiej osoby. I to jest pani, która być może nie odzywa się do sąsiadów, z którymi mieszka od lat w jednej kamienicy, a znajduje wspólny język z obcą kobietą, by choć na chwilę dać upust swoim emocjom i potwierdzić swoją normalność.

Takich sytuacji jest na pęczki, bo ludzie nie znoszą inności, boją się, nie wiedzą czego się można po niej spodziewać. Bo przecież akceptacja inności wymaga ogromnych pokładów empatii. A nie każdy posiada tę cechę. Nie każdy jest w stanie przystanąć i pomyśleć, dlaczego ktoś zachowuje się tak, a nie inaczej, dlaczego tak wygląda, co spowodowało, że robi rzeczy nieakceptowane społecznie. Bo za takim zachowaniem, czy wyglądem może się kryć cała historia, niekoniecznie choroba psychiczna, której ludzie tak masowo się boją, lub agresywne zachowanie przed, którym uciekają.

Groźnie wyglądający punk może być łagodny jak baranek, a człowiek, który nerwowo chodzi w kółko, może szukać czegoś, co zgubił. Nie potrafimy oddzielać wyglądu od cech charakteru. Chociaż trudno się dziwić. Od zawsze w bajkach krążył motyw dobro jest ładne, a zło jest brzydkie. Pamiętacie Babę Jagę, Gargamela czy Bukę (mój koszmar z dzieciństwa!)? No właśnie. Wszystko co złe, jest brzydkie, czyli inne. Tak najłatwiej jest dzieciom zobrazować świat. Nie raz widzę mamy, które karcą swoje dzieci, patrzące się na osobę niepełnosprawną, zamiast wytłumaczyć dlaczego tak jest i że komuś może być przykro, jak się nadmiernie na niego patrzymy.

Inną sprawą jest, że po skarceniu tego dziecka, matka sama gapi się na tę osobę, z jakąś ekscytacją w oczach, jakby podglądała jakąś zakazaną scenę. Bo tak jest, inność nas oburza, ale i fascynuje. Od inności spodziewamy się tylko najgorszego, że z takimi ludźmi będzie więcej problemów, niż pozytywnych sytuacji. Dlatego ludzie łączą się w akcie nienawiści, dlatego było wielu dyktatorów, którzy chcieli zaprowadzić ład i porządek, usuwając jednostki niepasujące czyli inne od nich.

A przecież każdy z nas jest inny dla drugiego, każdy w nas może zobaczyć odmienność jakiej nie toleruje, nawet kolor włosów, mimo, że my uważamy się za najnormalniejszych pod słońcem. I zanim zaczniemy tępić innych, pomyślmy, czy my nie będziemy kiedyś odbiorcą takiej pogardy. Bo akceptacja to dawanie przestrzeni i wolności, każdej osobie na ziemi, która sama zadecyduje, co z tą swoją przestrzenią zrobić. Bo dopóty dopóki nikt nie narusza naszej przestrzeni znacząco, nie zaczepia nas, nie atakuje, to nic nam nie grozi.

Pamiętajmy też, że w inności drażnią nas rzeczy, których często nie lubimy u siebie. Żeby sobie z tym poradzić, przenosimy uwagę na innych, a gdy jeszcze to obśmiejemy, to nasze kompleksy stają się zupełnie niewidoczne. Więc aby móc rozumieć innych, musimy zajrzeć w głąb naszej duszy, musimy przyjrzeć się sobie i siebie zaakceptować. Choć to nie jest łatwe. Nauczmy się postrzegać inność, jako pewną wariację nas samych.

Inność może mieć też zabawny akcent. Stojąc ostatnio w kolejce po pączki (w tłusty czwartek, a jakże!) starszy pan poprosił o 10 pączków ale z małą ilością pudru, wywołując uśmiech na twarzach Pań sprzedających, po czym starsza pani, następna w kolejce zażyczyła sobie 10 pączków ale z dużą ilością lukru, a pan na to „och pięknie!” i wszyscy wybuchnęli śmiechem. Można? Można!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *