przyjaźń

Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?

Nie da się ukryć, dziś są Walentynki. Kawiarnie pełne ślicznych par. Kwiaciarnie przeładowane czerwonymi różami, mające ruch zbliżony do tego z Wszystkich Świętych. Sklepy z biżuterią dwoją się i troją w wymyślaniu pierścionków, łańcuszków, bransoletek, kolczyków i innych świecidełek, które przypominają pęknięte serce ( nie wiedzieć czemu symbolizujące miłość). Każde miejsce na ziemi: restauracje, hotele, spa, biura podróży, a nawet banki przygotowują ofertę „Dla Zakochanych”.

Bo przecież nie ma nic romantyczniejszego od kredytu na 3 tysiące na pobyt w Spa dla dwojga. Cały wszechświat świętuje Walentynki, podejrzewam, że nawet mrówki w tym dniu trzymają się za ręce. Ale czy my w tym całym zamieszaniu mamy czas, żeby na prawdę zastanowić się co czujemy? Czy może dajemy się ponieść temu szaleństwu, bo partner/partnerka urwie nam głowę, jeśli zapomnimy/nie zechcemy?

Według statystyk co trzeci związek kończy się rozwodem. Zazwyczaj po 14 latach związku, chociaż pierwszy kryzys pojawia się już po 3 lata bycia razem. Przyczyną rozstań zazwyczaj jest zdrada, nadużywanie alkoholu, kłopoty finansowe, niezgodność charakterów. To wszystko, to tylko liczby za którymi stoją poważne problemy i nieszczęścia wielu ludzi. Wystarczy sobie pomyśleć, że po kilkunastu latach wspólnych chwil, zostajemy sami. Wiele osób, nie radzi sobie z taką sytuacją, nie potrafi ułożyć sobie życia na nowo. Dodatkowym problemem są również dzieci, za które często musimy przejąć odpowiedzialność.

Bycie w długoletnim, szczęśliwym związku, to ciągła praca obojga partnerów. Często, gdy dostrzegamy, że coś w naszym związku jest nie tak, pomijamy ten problem. Z wielu powodów: lęk przed opuszczeniem/samotnością, wrodzoną bezradnością, że sami sobie nie poradzimy, z uwagi na dzieci. A przecież każdy z nas zasługuje na wspaniałe życie we dwoje. Na potrzeby osób, które zaczynają podejrzewać, że coś jest nie tak, powstają wspaniałe poradniki, testy, horoskopy.

Sprawdź jaką liczbą jesteś z partnerem i czy powinniście być razem. Zrób psychotest na dopasowanie twoje z partnerem. Sprawdź 9 alarmujących sygnałów, że was związek nie ma przyszłości. I w czym to ma niby pomóc? Bo co jeśli wypadnie 12, która jest dla nas nieszczęśliwa? Albo z 9 punktów 8 pasuje do nas i okazuje się, że związek nie ma przyszłości? Pędzimy z tą radosną nowiną do partnera? Czy może bez rozmowy pakujemy się, a na Facebooku ustawiamy status: wolny? No nie. Żyjemy nadal tak samo, z tym, że każdego dnia trując się natrętną myślą o niedopasowaniu. A przecież nikt w takich sytuacjach nie każe się dalej męczyć, albo się rozstawać.

Pomocna okazuje się w takiej sytuacji psychoterapia par. Czyli spojrzenie na nasz związek z zupełnie innej, bezstronnej perspektywy. Koleżanka/przyjaciel się do tego nie nadaje. Osoba profesjonalna, przyjrzy się nam kompleksowo. Pomoże ustalić jaki jest problem i wspólnie zastanowi się nad sposobem pokonania trudności. Nawet tak straszna dla każdego związku zdrada, jest możliwa do zaakceptowania, można zastanowić się nad przyczyną i spróbować odbudować dawną relację, choć wiadomo, że jest to długi proces. Najczęstszym problemem par jest nieumiejętność słuchania drugiej osoby, niemożność przeprowadzenia konstruktywnego dialogu. Tu też z pomocą przychodzi psychoterapeuta.

Uczy jak słuchać i jak mówić, żeby się rozumieć. Taki przykład: pani A. twierdzi, że mąż ją nie kocha, bo nie przynosi jej kwiatów, nie mówi komplementów, nie patrzy się na nią tak jak kiedyś, w związku z czym pani A. zaczyna podejrzewać męża o zdradę, jest dla niego nie miła, coraz bardziej zamyka się w sobie, bo przecież nie warto się starać, skoro ją nie kocha. A co na to pan B.? Otóż jak się okazuje, bardzo kocha panią A., pracuje z myślą o niej, żeby nie musiała się martwić o byt, zgadza się na kupno kolejnej torebki mimo, że wie, że ich na to nie stać, jest miły dla swojej teściowej mimo że jej nie trawi, a przede wszystkim uważa, że jego żona bardzo dobrze wygląda, tylko wstydzi się mówić o takich rzeczach, bo usłyszałby natychmiast „ok, od razu powiedz co chcesz, a nie robisz podchody”.

I jak się okazuje pan B. kocha swoją żonę, ale po swojemu. O kwiatach mu do głowy nie przyszło, bo woli zaoszczędzić, żeby żona miała na tę torebkę. A pani A. nie powie o swoich oczekiwaniach, bo wtedy to już się nie będzie liczyć – wymuszone. To oczywiście przykład bardzo trywialny, ale chciałam zobrazować problem błędnej komunikacji. Ponieważ brak komunikacji prowadzi do problemów o wiele poważniejszych, z którymi trudniej jest nam sobie poradzić. Terapii nie należy się wstydzić, już po pierwszej sesji poczujemy ulgę, że ktoś nas wysłuchał. Przyjrzymy się też na spokojnie, co się kryje w duszy naszej drugiej połowy, bo przecież coś nas kiedyś połączyło, tylko musimy to na nowo odkryć.

Przyjemnego św. Walentego!  ♥

 

6 komentarzy

  • Jestem prawie 7 lat po ślubie, 13 lat razem.Powiem tak – miłość nie jest łatwa, lekka i zawsze przyjemna, są chwile piękne i trudne, takie, kiedy pytasz – po co mi to wszystko. Trzeba inwestować w związek, pamiętać o tym, by znaleźć czas, by być razem, dla siebie, bez dzieci, kredytów i innych problemów. I umieć rozmawiać, patrzeć sobie w oczy i po prostu trzymać się za ręce.

  • Dziękuję za komentarz. Gratuluję stażu! To prawda co piszesz, pary w galopie życia zapominają o bliskości. Myślę, że dopóki można rozmawiać, można wszytko. Nie ma nic gorszego niż obojętność. Pozdrawiam

  • Pozwolę sobie wkleić taką bardziej „scientyficzną” glossę – oczywiście nauka nie zawsze ma rację ( zwłaszcza księża tak utrzymują) – ale może i jest w tym jakieś ziarno prawdy…. tak czy owak zawsze można wierzyć w fuzję dusz i szukanie „drugiej połówki”. Pozdrawiam panią psycholog!

    Według Gerharda Crombacha miłość to C8-H11-N czyli PEA (fenyloetyloamina). Związek ten, zwany popularnie narkotykiem miłości produkowany jest w hipotalamusie (część międzymózgowia).
    Proces zakochania zachodzi generalnie w 3 etapach…

    Gdy spotykacie się pierwszy raz…
    1.Oczy zbierają informacje o wzroście, figurze, kolorze włosów i oczu, odzieży i szczegółach twarzy. Następnie z prędkością 432 km/h sygnały docierają do mózgu. Jednocześnie ucho wyławia barwę glosu i śmiechu a nos rejestruje bezwonne feromony.
    2.Sortowanie danych i porównywanie z przechowywanymi wzorcami doznań pozytywnych i negatywnych. Jeżeli wykryty został sygnał negatywny – proces ulega zamrożeniu, jeżeli pozytywny – mózg przechodzi do fazy 3.
    3.Podczas wykrycia sygnałów pozytywnych hipotalamus zaczyna produkować fenyloetyloaminę. Początek tego procesu występuje zwykle ok. 4 sekundy. W tym czasie uderzenia serca zwiększyły się ok. 50%, automatycznie oddech staje się szybszy, dodatkowo u kobiet oczy zaczynają błyszczeć.
    •Fenyloetyloamina występuje w czekoladzie, serach oraz w wodzie różanej. Czy to przypadek ze na reklamach producentów czekoladek (np. Wedel) najczęściej są zakochani ludzie?. Substancja ta może wywołać: szybsze bicie serca, brak tchu, ściskanie w dołku, działa pobudzająco, energizująco i uzależniająco… czyli wszystkie znane nam objawy zakochania.
    •Za euforię która towarzyszy zakochaniu się odpowiedzialna są dopamina i norephetamina. Dzięki nim ogarnia nas niesamowite poczucie szczęścia, sprawiają że zwiększa się nasza tolerancja na głód, ból czy zimno. Wiara we własne możliwości staje się niebezpiecznie wysoka a trzeźwa ocena sytuacji zanika (mówi się czasami: klapki na oczy), mniej więcej tak jak po zażyciu amfetaminy czy MDMA. Główne działanie kokainy polega na stymulowaniu wydzielania dopaminy w mózgu. Analogicznie – zmniejszenie ilości wydzielanej dopaminy w mózgu objawia się: cierpieniem, depresją, utratą energii i znamionami głodu narkotykowego (niespełniona miłość, związek który się rozpadł).
    •Feromony czyli substancje semiochemiczne bezwiednie wydzielane przez kobiety i mężczyzn. Biorą one udział w procesie zakochania i przekazują informacje (posługuje się nimi większość żywych organizmów). Dowiedziono że u mężczyzn znajdują się one w oddechu i pocie, decydując o ich atrakcyjności. Jako ciekawostkę warto dodać, że rodzajem miejskiej legendy (urban legend) jest teoria, że niektóre sieci hipermarketów spryskują feromonami produkty o najniższej sprzedawalności, po to aby zachęcić do ich zakupu. Istnienie feromonów nie zostało potwierdzone w 100% gdyż ich stężenie jest bardzo małe. Niektórzy producenci perfum i afrodyzjaków, zapewniają o tym, że ich produkty zawierają stężone ludzkie feromony. Produkty takie dostępne są na przykład na aukcjach Allegro.pl, jednak ich skuteczność nie została nigdy potwierdzona (no chyba że brać pod uwagę komentarze zadowolonych allegrowiczów, zapewniających o nadludzkich wyczynach i miłosnych igraszkach po ich zastosowaniu…)
    •Testosteron odpowiada u obydwu płci za pożądanie seksualne.

    A gdy emocje opadną…
    • Organizm wytwarza wtedy endorfinę, która w działaniu przypomina morfinę. Warto zaznaczy, że substancja ta wytwarzana jest tylko w obecności partnera i dają poczucie bezpieczeństwa oraz stabilizacji życiowej. Dodatkowo u kobiet wytwarza się oksytocyna, która wydziela się również w trakcie orgazmu i przy porodzie. U mężczyzn natomiast jest to wazopresyna (bliskość i przywiązanie). Endorfina odgrywa najważniejszą rolę w czasie gdy poziom PEA w organizmie spadł do bardzo niskiego poziomu (jego wytracanie trwa średnio około 2 lat). Dlatego wiele (nawet dobrze rokujących) związków upada po tym czasie a w wielu przypadkach na widok partnera serce już nie wyrywa nam się z klatki piersiowej i nie czujemy tego samego podniecenia co w okresie zakochania…

    Opisane powyżej zmiany, które zachodzą w naszym organizmie noszą znamiona neurotyczne. José Ortega y Gasset w swoich Szkicach o miłości (przekład K. Kamyszew, Warszawa, 1989) uważał zakochanie za “przejściowy imbecylizm i psychiczną anginę“. Co więcej, uderzająco podobne są objawy zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych (między innymi nałogowi hazardziści, pracoholicy, notoryczni złodzieje i nieuleczalni mitomani, czyli osoby z utratą równowagi psychicznej) z zachowaniem osób świeżo zakochanych!

    Jest nadzieja!…

    Niektórzy uczeni – jak chociażby doktor Angelique Pas-Vraiment ze szwajcarskiego Institute de Therapie Emotionnelle – twierdzą, że zakochanie wykryte na wczesnym etapie, czyli wówczas, gdy naszego organizmu nie ogarnia jeszcze biochemiczne zauroczenie, jest w pełni wyleczalne (jeśli, oczywiście, założymy, że rację mają ci, którzy miłość uznali za chorobę i zarejestrowali ją na liście WHO jako pozycja F63.9).

  • Miłość jest produktem. Najmocniej widać to w okresie Walentynek. Jest kolejnym z wielkich kłamstw przełomu XX i XXI wieku. Kolejnym imperatywem po sukcesie, samorealizacji i różnych innych rzeczach na „s”, które chcą nam wdrukować jako konieczność. Kiedyś ludzie nie dzielili włosa na czworo. Kochali się, rozstawali, zdradzali bez wszystkich poradników, kolorowych magazynów. Może czas po prostu zajrzeć wgłąb siebie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *