matka

Matka i córka – przyjaciółki czy rywalki?

Siedziałam ostatnio w kawiarni w centrum handlowym (nie jest to wymarzona sceneria, ale sytuacja czasami zmusza). Usłyszałam pewną rozmowę – nie podsłuchałam, głośno rozmawiały, żeby było jasne. Do sedna, mama siedzi z dwoma córkami, wiek ok. 10-12 lat. Każda z córek wcina wielki puchar lodów, a mama siedzi obłożona kilkoma pokaźnymi torbami zakupów. Z pozoru scena sielska, normalna. Przy bliższym posłuchaniu jednak taka nie była.

Dialog wyglądał tak:

– Jak przyjdziemy do domu, to niemów tacie, co kupiłam – mówi łagodnie mama.

– Ale ja tak nie potrafię, już raz mi się nie udało – odpowiada córka, lekko zakłopotana.

– Musisz, postaraj się – mama coraz bardziej stanowczo.

– Ale ja naprawdę nie chcę, proszę mamo…- córka już z łzami w oczach.

– Jak powiedziałam, tak ma być, inaczej już nigdy nie kupię Ci tego, co zechcesz – rozkazała i zaszantażowała mama.

– To ja w takim razie już nic nie chcę – zakończyła córka, cicho płacząc nad dawno roztopionymi lodami.

I ja sobie od razu zaczęłam o tej relacji myśleć. No bo Matka – Córka/Syn, to pierwsza nasza relacja. Bardzo ważna. Już nie będę się rozwodzić na temat tej relacji, pod względem psychoanalitycznym. Musimy pamiętać, że jako małe dzieci na rodzicach się wzorujemy. Dziewczynki malują się szminką i nakładają szpilki, a chłopcy majstrują z tatą przy samochodzie. Obraz sielankowy, ale bywa też inaczej. Ano w rzeczywistości zdarza się, że rodzice się przy dzieciach kłócą lub obgadują z przyjaciółką/przyjacielem swojego partnera. A dziecko patrzy i słucha.

Chyba nie ma nic gorszego od matki, która chce stworzyć z córką relację przyjacielską. Wtedy granice się rozmywają. Niech się później nie dziwi, że córka jej nie szanuje. Bywają takie przypadki, że matka wciąga córkę w swoje sprawy. Czyli np. zwierza się jej z sekretów albo ma z córką sekrety (jak w rozmowie powyżej) lub wciąga córkę w obgadywanie taty. Wynika to z ogromnej samotności tej osoby, która tak naprawdę chce sobie ulżyć, nie bacząc na to, jakie będzie miało skutki wychowawcze. Często jest to symptom tego, że w związku rodziców nie układa się najlepiej.

Obgadywanie jednego z rodziców ma też na celu „zbrzydzenie” w oczach dziecka obrazu taty. Jest to potrzebne do budowania własnej wartości i poczucia, że jest się lepszym rodzicem. Budowanie relacji „przyjacielskiej” zaczyna się bardzo wcześnie. Mama zabiera córkę na zakupy, kupuje jej rzeczy odbiegające od dziecięcego stylu. Maluje jej paznokcie. W skrócie robi z córki „starą maleńką”. A córka w takim klimacie dorasta. I zaczyna się sama stroić. Jest w takim okresie, że ważniejsze od relacji z mamą, stają się koleżanki. To z nimi chodzi się na zakupy. Wtedy serce matki pęka.

Bo tak się starała, żeby mieć przyjaciółkę na zawsze. Wtedy też pojawia się kolejny problem. Matka zaczyna dostrzegać, że córka jest ładna, zgrabna, mądra. Spotyka się z fajnymi chłopakami i chyba zaczyna sobie układać całkiem fajne życie. Matce-przyjaciółce trudno się z tym pogodzić, bo ona w życiu miała gorzej. Jej nikt nie pomagał. Nie miała pieniędzy na fajne ciuchy. A i męża nie mogła sobie wybrać ot tak. I wtedy dochodzi ogromny przypływ zazdrości. Bo oto rodzi nam się z małej niewinnej córeczki – godna rywalka. I jak sobie z tym poradzić. Zwłaszcza że nie mamy swojego szczęśliwego życia. Nie pozostaje nic innego jak żyć życiem córki. Podpytać gdzie idzie, posłuchać opowiadań.

Whistlers_Mother_high_res.jpgJames Abbott McNeill Whistler – Matka Whistlera 

Ja oczywiście piszę tu o patologicznej relacji, która nie jest nagminna. Chciałam zwrócić uwagę, że córka, to nie przyjaciółka. Możemy oczywiście mieć wyśmienite relacje z rodzicami, ale to zawsze musi być relacja dziecko-rodzic. Przekraczanie granic może sprawić, że dziecko w przyszłości nie będzie umieć ułożyć relacji w swojej rodzinie. Bo jeśli od małego ktoś słyszy, że tata jest głupi, że coś się zataja, to jak ma znaleźć męża, mieć o nim dobre zdanie i go nie oszukiwać? Matki chyba nie zdają sobie sprawy, jak wiele zachowań przenoszą ich dzieci.

Podczas wyżej przedstawionej rozmowy, matka skoncentrowała się jedynie na swoim interesie i na tym, że chciała kupić coś, czego jej mąż nie pochwala. To, że obarcza tak wielką odpowiedzialnością córkę, oraz że namawia ją do kłamstwa, jest już na drugim planie. Bo przecież dziecko tego nie zapamięta. Bo jest na tyle plastyczne, że później się to jakoś odkręci. Nic bardziej mylnego. Dla dziecka wciąganie go w intrygi rodziców, jest bardzo stresujące. Później nie wie, kiedy mówić prawdę, a kiedy kłamać. Ile to dziecko musi pamiętać, skoro w przedstawionej rozmowie dziecko mówi, że raz już mu się nie udało. To jakiś koszmar. To jest ukryta forma przemocy psychicznej.

Mam nadzieję, że matki się opamiętają i nie będą wciągać dzieci w swoje sprawy. Życzę wszystkim wspaniałych, szczerych, kochających i mądrych relacji ze swoimi dziećmi.

„Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca – to miłość macierzyńska.”

Józef Ignacy Kraszewski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *