przełom

Przełom czy stagnacja?

Dowód osobisty nie kłamie, moja mama chyba też nie – nie ma wyjścia – dzisiaj są moje 30. urodziny. No i nadszedł ten czas podsumowań, refleksji, planów na przyszłość. Trzeba zrobić rachunek sumienia. 

Od czego mam zacząć, od dzieciństwa? Nie wiem, jak to się robi. Jak kończyłam 20 lat, nie robiłam podsumowań. Nie było w moim życiu spektakularnych zmian. No może poza dorastaniem. Teraz jest trochę inaczej. Ostatnie 10 lat było pełne zmian. Studia, a co za tym idzie, przeprowadzka do nowego miejsca, kurs psychoterapii, własny gabinet psychoterapeutyczny, ślub, pies, 2 znalezione koty, kupno własnych 4 ścian, więc kolejna wielka przeprowadzka, założenie bloga. Działo się.

Aktualnie jestem w zupełnie innym miejscu niż te 10 lat temu. Część rzeczy planowałam, część nie. Podejrzewałam, że skończę studia 🙂 Poszłam na pedagogikę resocjalizacyjną, bo zawsze chciałam pomagać ludziom i naprawiać świat. Wiedziałam, że po studiach pójdę na kurs psychoterapii. Wiedziałam, bo w liceum przeczytałam książkę Zygmunta Freuda „Wstęp do psychoanalizy” i tak postanowiłam. Wiedziałam, że poznam wspaniałego faceta i przyjdzie mi stanąć na ślubnym kobiercu, chociaż nie wiedziałam, że stanie się to do 30. Wiedziałam, że będę miała psa, bo zawsze chciałam. Nie wiedziałam, że będę miała 2 koty, bo raczej byłam psiarą, ale znalazłam, przygarnęłam i życia sobie bez nich nie wyobrażam. Chociaż żyć z 3 zwierzętami nie jest łatwo.

Nie wiedziałam, że założę bloga. To powstało zupełnie spontanicznie. Tak jak znalezienie własnego miejsca na ziemi. Pochodzę z Mojsławic – małej wsi na dalekim wschodzie Polski  🙂 Zawsze chciałam mieszkać w Krakowie, więc przyjechałam tu na studia i tak już zostałam. Także za sprawą męża. Dziennikarz i tłumacz przysięgły. Głowa pełna pomysłów i serce, które kocha podróże i mnie :). Jest moim rówieśnikiem, więc też w tym roku ma pewien przełom. Pochodzi z Nowego Targu i wprowadził w moje życie trochę góralskiego folkloru.

À propos folkloru, mam też siostrę. Aktualnie pilną studentkę, która zgłębia wiedzę na temat ludzkiej kultury we Wrocławiu, czyli studiuje etnografię 🙂 Chociaż jej dusza jest wypełniona po brzegi talentem plastycznym, który mam nadzieję znajdzie swoje ujście. Jest bardzo mądra i ambitna i na pewno wiele osiągnie. Ma super faceta. Jak nas odwiedzają to te 9 lat różnicy nie istnieje, zwłaszcza jak zasiądziemy do jakiejś mrocznej planszówki:)  Bo jest ode mnie 9 lat młodsza. Spora różnica. Rok temu obchodziła 20 urodziny, pewnie też robiła pewne podsumowania i plany. Zwłaszcza, że jest to wiek, w którym trzeba wybrać swoją ścieżkę zawodową. Trudna sprawa. Mogę sobie ją teraz obserwować i porównywać do siebie z tamtych lat. Bo przed nią jest teraz to, co jest za mną. A przede mną jest to, co za mamą.

W tym roku moja mama obchodzi swoje 50. urodziny. Pół wieku. I to jest dopiero czas na podsumowania. Przez te 50 lat w życiu mojej mamy zmieniło się bardzo dużo i aż boję się pomyśleć, ile jeszcze się zmieni, bo mama to młody duch. Mam wrażenie, że teraz robi więcej niż wcześniej, ale tak się dzieje, bo zazwyczaj, gdy jesteśmy młodzi, pojawiają się dzieci. Dopiero gdy dorosną mamy znowu czas dla siebie. Dwa lata temu moja mama zrobiła prawo jazdy i w samochodzie czuje się jak ryba w wodzie, łamiąc stereotypy o źle jeżdżących kobietach. I szczerze powiedziawszy, mam wrażenie, że cały świat stoi przed nią otworem, bo najlepsze dopiero przed nami. Jest dla mnie przykładem, inspiracją i bratnią duszą.

Mam też babcię, która w tym roku skończyła 75 lat. Marzę, żeby tak wyglądać i czuć się w tym wieku. Wulkan energii, wszędzie jej pełno, chociaż potrafi też na chwilę wyciszyć się przy krzyżówce. Robi wino z własnych zbiorów i co roku stara się je ulepszać. Całą rodzinę angażuje w degustację, co akurat należy do przyjemności 🙂

Nie myślcie, że w mojej rodzinie tylko sielsko płynie czas. Mamy swoje słabości, kryzysy, duże i małe problemy. Jak się spotykamy na dłużej, to latają pioruny, bo każda z nas jest uparta i ma niełatwy charakterek 🙂 Ważne jest jednak to, że pomimo różnicy wieku i przepaści pokoleniowej, możemy na siebie liczyć.

I jak tak patrzę na te kobiety z mojej rodziny, to sobie myślę, że o żadnej stagnacji nie ma mowy. W każdym wieku dzieje się tyle, że nie ma kiedy usiąść i dobrze. Bo koniec pewnego etapu to nie koniec, to początek nowego. Wejścia w nieznane. Mam nadzieję, że te kolejne 10 lat będzie równie ciekawe co poprzednie. Czego sobie i Wam Drodzy Czytelnicy życzę.

A Tobie Mamuś z okazji przekroczenia połowy wieku, życzę przede wszystkim jednego – nie zmieniaj się, bo taką Cię kochamy ♥

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *