wygląd

Część pierwsza – wygląd

O kobietach napisane zostało już chyba wszystko. Dlaczego więc piszę ja? Od sześciu lat jestem psychoterapeutką, organizuję warsztaty dla kobiet, no i sama jestem kobietą. Te doświadczenia sprawiły, że miałam przyjemność spotkać wiele wspaniałych kobiet. Pomyślałam sobie, że o kobiecości warto mówić, bo jest wyjątkowa, cudowna i niepowtarzalna jak my same.


Ten cykl rozpocznę od wyglądu. Niby nie jest ważny, a jednak. Nie znam kobiety, która w ogóle nie przejmowałaby się tym, jak wygląda. A jeśli nawet tak mówi, to jest to czysta kokieteria, bo zawsze na komplement „ślicznie dziś wyglądasz” odpowiada „a przestań stary sweter i spodnie sprzed dwóch lat”. Klasyka. Oczywiście są kobiety, które na co dzień nie ubierają się szałowo lub nie potrafią dobrać stroju do swojej figury, ale jak już mają jakieś wyjście, to szafa jest wywrócona do góry nogami. I tu wkrada się temat, który szerzej opiszę w innej części cyklu – pewność siebie. No bo pewna siebie kobieta, dobrze wygląda we wszystkim, a wątpiąca w siebie, nawet w pięknej sukni nie zwróci uwagi. Myślę, że zmorą naszych czasów jest kanon piękna. Często niedościgniony, bo wywodzący się z wybiegów lub pochodzący z pierwszych stron gazet. Nie mający żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Każda z nas doskonale wie, jak wygląda życie modelek i jak powstają okładki pism. Nie przeszkadza nam to jednak się nad sobą użalać, że nie wyglądamy tak samo. No nie wyglądamy i wyglądać nie będziemy – na całe szczęście. To, co na pewno możemy zrobić, to zadbać o sobie. Ruch, zdrowa dieta, sen. Tak niewiele, a ile może zdziałać.

Stawiamy sobie za wysokie poprzeczki. Twierdzimy, że nie jesteśmy w stanie dobrze wyglądać, bo nie mamy pieniędzy na fajne ciuchy i kosmetyki. Tylko że w coś się jednak ubieramy. Postarajmy się, żeby to było adekwatne do tego, jak wyglądamy. Nie tłumaczmy się, że brak funduszy ogranicza nam zakup odpowiedniego ubrania, dlatego bierzemy pierwsze z brzegu i idziemy do kasy, nawet nie przymierzając. Wystarczy przecież się sobie przyjrzeć. Jeśli mamy wystający brzuch, to chowamy go pod luźniejszą bluzką, a w międzyczasie walczymy z tym, żeby go zmniejszyć. Jeśli jesteśmy niskie, wybierajmy rzeczy, które nas wydłużą. Żyjemy w czasach, w których Internet odpowie nam na każde pytanie: jak naprawić pralkę, z kim sąsiad zdradza sąsiadkę i jak się ubrać adekwatnie do swojej figury? Wystarczy chcieć.

Każda kobieta chce być piękna. No, chyba że są takie, które chcą być brzydkie. Ok. Każdy ma wybór, choć to dziwne, gdy kobieta mówi: ja to np. marzę o tym, żeby być bardzo, bardzo, brzydka. Załóżmy jednak, że większość z nas chce być piękna. Stosujemy różne kremy, maseczki, balsamy. Malujemy się, choćby od czasu do czasu. Lubimy perfumy i ogólnie ładne rzeczy. Mamy bzika na punkcie torebek, butów, pasków, spódnic, bluzek, kolczyków. A mimo to, nigdy nie mamy się w co ubrać. Jednym z tematów kobiet jest, jak się ktoś ubrał i gdzie są jakieś przeceny. Maciej Stuhr świetnie to kiedyś sparodiował. Zdarza się oczywiście, że rozmawiamy o literaturze, podróżach i polityce, żeby nie było.

Wygląd zdominował dzisiejszy konsumpcjonizm. Firm odzieżowych, kosmetycznych jest mnóstwo. Tak jest też kreowany nasz świat. Jeśli jest jakieś wielkie wydarzenie kulturowe, to nie jest komentowane, co ta nagroda oznacza, ale kto jak się ubrał i ile wtop zaliczył. A później my wychodzimy do pracy i zastanawiamy się, czy Zośka się na nas popatrzyła, bo jej się nasz żakiet podoba czy nie? A może chodzi o długość spódnicy? To czasem może być obsesja, ale zaszczepiana jest nam zewsząd.

Chcemy się też podobać mężczyznom. Oooo to już odrębny wątek. Wiemy, że piękne stajemy się w oczach mężczyzny. Straszny banał, ale użyję go na potrzeby tego postu. Zadręczamy naszych partnerów pytaniami „dobrze wyglądam?”. Gdy partner odpowie „oczywiście”, to i tak nie jest dla nas satysfakcjonujące i tak w to nie wierzymy, ale i tak się cieszymy, że powiedział, że tak. Skomplikowane, ale prawdziwe. Powiem więcej, ubiór może być przyczyną zdrad. I tu akurat nie żartuję. Często bywa tak, że po ślubie, albo w długim związku lub gdy urodzi nam się dziecko, odpuszczamy sobie z wyglądem. Niemyte włosy, dresy i podkoszulek partnera, to nasz nowy styl. No i spoko chce się rzec, bo każdy ma się dobrze czuć u siebie w domu, ale musimy uważać, bo jest cienka granica pomiędzy komfortem a zaniedbaniem. Spójrzmy czasem w lustro. Żebyśmy nawet były mega inteligentne i zabawne, to to, jak wyglądamy może czasem odstraszyć. A wystarczy zrobić kilka zmian i będzie ok. Wygoda to podstawa, ale niech to będzie wygoda z klasą.

Bywa też tak, że stroimy się tylko na imprezę. Na co dzień kopciuszki, a wieczorem księżniczki. No bo przecież jak idziemy na imprezę, to stroimy się z dwóch powodów. Żeby koleżankom żyłki na czole pękły z zazdrości, a mężczyznom pękły guziki w koszuli. Myślicie, że są kobiety, które na imprezę idą w powyciąganych dresach, w których chodzą w domu, bo im tak wygodniej. Jeszcze takiej nie spotkałam. Kiedyś byłam na jakiejś imprezie i lekko się przeraziłam. Otóż kobiety tam będące, wyglądały bardzo, że tak powiem elegancko. Zaczęłam się rozglądać, czy to nie wesele jakieś, czy coś. Te kobiety były ubrane w satynowe sukienki, miały upięte włosy, szpilki. Makijaż perfekcyjny, paznokcie też. Myślę sobie, jak nic przygotowywały się do tej nocy tydzień. A jeśli chodzą na imprezę co sobotę, to pewnie nic innego nie robią. Tak też się zdarza.

Moda w dzisiejszych czasach jest dziwna. Jest teraz trend na lans w siłowni. Ja zawsze myślałam, że tam się ćwiczy, poci i wypala kalorie. I to jest właśnie to miejsce, gdzie ma się gdzieś, jak się ubrać, bo i tak po ćwiczeniach wyglądamy, jak po bitwie pod Grunwaldem. Co to, to nie. Śliczne neonowe ubrania, pełen makijaż i nienaganna fryzura, to podstawa. Aż mi nieraz wstyd. No i oczywiście zdjęcie w lustrze, to podstawa. Bez grama potu. Ktoś przychodzi na siłownię tylko po to, żeby sobie zrobić takie zdjęcie i wraca. Jeśli nie jeździ taksówką, to zawsze jakiś ruch jest. Prawdą jest, że sklepy sportowe oferują teraz mnóstwo ładnych ubrań, dostosowanych do różnych dyscyplin. Czyli jednak wygląd jest ważny?

Kolejną rzeczą są piżamy. Przecież to małe cuda świata. Nie mówię tu o koronkowych koszulach. Mam na myśli wszystkie ciepłe piżamki w misie, pingwinki, kaczuszki i serduszka. Jak można nie mieć takiej w domu? Koronki są już przereklamowane. Wyzwaniem jest teraz być seksi w puszystej piżamie w króliczki. To też pewien element mody. Mało kto dbał o to, w czym śpi, z reguły tłumacząc się, że nikt (poza partnerem czy rodzicami) nas nie widzi. Teraz sprawa wygląda inaczej. Przechadzasz się po galerii i mijasz kilka sklepów tylko z piżamami. Jak tu nie zajrzeć? Poza tym chyba odzywa się w nas wtedy dziecko i znów chcemy mieć piżamę w ulubione motywy. Pytanie tylko jak na to reaguje partner?

Wygląd jest ważny, mimo wszystko. Ja wiem, że wnętrze jest ważne, ale czasami może nam to wnętrze szwankować, a wtedy na ratunek przychodzi zewnętrzność. Dodaję nam pewności siebie i łatwiej nam pokonywać przeszkody.

I tutaj apel. Jak zawsze nie chcę generalizować. Ja wiem, że część z Was uważa, że wygląd nie jest do niczego potrzebny. Ja to zdanie szanuję. W tym poście chciałam jedynie pokazać pewne przykłady, jakiś odsetek nas, dla których wygląd jest ważny i pomaga dobrze się czuć. To jest każdego indywidualna sprawa. Wiem też, że wielu problemów kobiet, byle sukienka nie rozwiąże. Mam nadzieję, że każda z Was traktuje wygląd indywidualnie i sama wie, co dla niej jest najlepsze i tego Wam życzę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *