rodzina

Część trzecia – rodzina

Każda kobieta prędzej czy później chce założyć rodzinę. Pieczętując to węzłem małżeńskim lub nie. Z modelem dwa plus jeden, dwa plus dwa albo samo dwa. Na pewno chcemy mieć kogoś bliskiego przy sobie, a koleżanka czy rodzeństwo nie wystarczają.

Na początku są wyobrażenia małej dziewczynki, która mówi, że też będzie jak mama i będzie miała męża takiego samego jak tatuś. Gdy dorastamy, przez chwilę nienawidzimy tych pryszczatych chłopaków, którzy za nami biegają. W końcu dochodzimy do wniosku, że chłopaki są spoko. Przychodzi wtedy czas, że zastanawiamy się nad ilością dzieci. Co również po pewnym czasie ulega zmianie. Nagle nie wiedząc, kiedy siedzimy w kuchni, a wokoło biega gromadka wnuków.

Rodzina to szerokie i kontrowersyjne pojęcie. Moja babcia mawia, że „wątroba to nie mięso, a mąż to nie rodzina”. Rodziną na pewno jest rodzeństwo. Pokutuje takie przekonanie, że rodzina jest wtedy, kiedy rodzi się dziecko. To zagadnienie nie jest takie proste. Bo co mają powiedzieć bezdzietni rodzice lub dzieci adoptowane? Że nie są rodziną, bo nie spełniają warunków?

Otóż rodzina to przede wszystkim grupa społeczna, którą łączą pewne więzi. Nie tylko krwi. Ta podstawowa komórka społeczna musi się wspierać i być za siebie odpowiedzialna. Musi ją łączyć uczucie.

Dlatego rodzinę mogą tworzyć osoby homoseksualne lub te żyjące w konkubinacie. Termin ten może się także odnosić do rodziców i ich adoptowanych dzieci. Musi zostać spełniony „wymóg” wsparcia, uczucia i odpowiedzialności. To oczywiście w wielkim uproszczeniu. Podam Wam przykład pewnej kobiety i sami zobaczycie, jak to z tą rodziną bywa.

Moja znajoma Wiola zaszła w ciążę, mając 17 lat. Ojciec dziecka – Tomek- długo o niczym nie wiedział. W końcu musiał się dowiedzieć. Podobnie jak rodzina dziewczyny. Gdy na świat przyszło dziecko, wzięli ślub. Bo tak trzeba było. Początkowo mieszkali u rodziców Wioli. Jednak liczne konflikty sprawiły, że wraz z dzieckiem przenieśli się do rodziców Tomka. Ta decyzja zupełnie przekreśliła kontakty dziewczyny z jej rodzicami. Przestali się do siebie odzywać.

Po jakimś czasie Tomek zaczął wyjeżdżać za granicę, żeby zarobić na nową rodzinę. Tam poznał dziewczynę, która zaszła z nim w ciążę. Stwierdził, że nie jest w stanie dłużej nikogo oszukiwać i powiedział żonie i rodzicom prawdę. Wzięli więc rozwód. Teściowie dziewczyny tak się z nią i ze swoim wnukiem zżyli, że pozwolili jej u siebie mieszkać. W pewnym momencie Wiola poznała chłopaka. Postanowiła jednak nie popełnić drugi raz tego błędu i chciała mieć czas na poznanie go lepiej. Jej teściowie bardzo tego chłopaka polubili i zaczęli traktować jak syna, bo ich syn rzadko z zagranicy przyjeżdżał, a oni chcieli mieć kogoś blisko.

Gdy syn Wioli podrósł, a jej uczucie do nowego partnera dojrzało, postanowiła wziąć z nim ślub cywilny. Nie było na nim rodziców Wioli. Nie chcieli przyjść. Wiola wraz z synem przeniosła się do nowego partnera i po dziś dzień ze sobą mieszkają. Chłopiec ma kontakty ze swoim biologicznym ojcem, a także przyrodnią siostrą. Wiola Tomkowi wybaczyła. Oboje byli za młodzi, gdy się ze sobą związali. Rodzice Tomka nadal kochają Wiolę i jej męża oraz wnuka. Na Dzień Babci czy Dziadka siedzą w pierwszym rzędzie. Ze swoimi biologicznymi rodzicami Wiola nadal nie ma kontaktu, mimo wielu prób. Są bardzo obrażeni na to, że tak wcześnie zaszła w ciążę, no i że się od nich wyprowadziła do teściów. To ich chyba najbardziej zabolało. Historia prawdziwa, imiona zmienione.

Jak w takiej sytuacji określić, kto jest rodziną a kto nie? Czy biologiczna rodzina spełnia „warunki” bycia rodziną? A może teściowie okazali się prawdziwszą rodziną, która nigdy nie zostawiła dziewczyny w potrzebie? Trudno to ocenić. Dlatego nie powinniśmy się ograniczać do teorii. Ważniejsze jest to, co czujemy.

Rodzina musi też przejść wiele prób. Przyjście na świat dziecka nie jest łatwym doświadczeniem, podobnie jak proces wychowania, czy w końcu wypuszczenia z gniazda. Po to, żeby życie zatoczyło krąg i cały proces się powtórzył. Tym razem u naszego dziecka. Może być też tak, że rodzice nie mogą mieć dziecka. Lata prób zajścia w ciążę wyczerpują zapasy cierpliwości całej rodziny. Czasami się nie udaje. Często decydujemy się na adopcję. Taka sytuacja też nie jest łatwa. Sama decyzja jest trudna do podjęcia, a później stworzenie warunków nowemu członkowi rodziny. Są też małżeństwa, które nie chcą mieć dzieci i muszą borykać się z ciągłymi pytaniami rodziny „kiedy dzidziuś?”. Pary homoseksualne czy te żyjące w konkubinacie też nie zawsze mają łatwo. I chyba ta definicja rodziny mówiąca o warunku uczucia bardzo sprawdza się w tych sytuacjach.

Wiadomo, każda z nas chciała by, żeby było idealnie. Jednak jak pokazał przykład powyżej, życie potrafi płatać figle i doświadcza nas czasem nad wyraz ciężko.

Dla kobiety, bo o niej jest to cykl, ważne jest wsparcie, miłość i bezpieczeństwo. Na początku dostajemy to od rodziców, a później oczekujemy od partnera, żeby później dać je swoim dzieciom. Łączenie się w pary i/lub posiadanie potomstwa to pewien stały element świata. Rodzina w szerokim tego słowa rozumieniu jest dla nas ważna. Trudno żyć w pojedynkę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *