starzy

Starzy gniewni

W zależności od kultury stary człowiek ma różne pozycje w społeczeństwie. Eskimosi starców wypędzają, a właściwie Ci sami odchodzą, gdy nie ma jedzenia. W Chinach szacunek do osób starszych jest przekazywany z pokolenia na pokolenie i jak na razie nic się w tej kwestii nie zmienia. W wielu krajach starsi ludzie, którzy mają wnuki, spełniają funkcję opiekunów. Wielu z nich trafia też do domów „spokojnej” starości, które wcale takie spokojne nie są. Jedno jest pewne. Starsi ludzie nie mają łatwo.

Kilka dni temu Internet obiegła informacja o szlachetnym zachowaniu pewnego kelnera. Otóż ów młody człowiek przyniósł talerz zupy i herbatę starszej pani, która usiadła przy stoliku na zewnątrz restauracji. Jak donoszą źródła, starsza pani była biedna i schorowana. Nie miała pieniędzy, żeby zapłacić, ale kelner i tak by nie przyjął. No i się zaczęło. Zwykła historia a podzieliła ludzi. Jedni twierdzili, że to cudowne, że są tacy ludzie jak ten kelner, inni doszukiwali się chwytu marketingowego, a jeszcze inni wyzywali właścicieli restauracji (gruzińskiej) od „imigrantów” (to określenie nabiera ostatnio innego znaczenia), którzy bezczelnie śmią pomagać naszym (w rozumieniu Polakom). Ja to wszystko przeczytałam i nie wiem, o co takie halo.

Po pierwsze dziwi mnie fakt, że ludzie zachwycają się takim drobnym okazaniem dobroci. Ja rozumiem, żyjemy w ciężkich czasach, pełnych wojen, konfliktów, zamachów i tym samym ogólnie panującej nieufności. Tylko że w tym przypadku kelner przyniósł kobiecie zupę. Zupę, której produkcja kosztuje restaurację 50 groszy. Restauracja na tym nie straciła, a jak się może okazać, zyskała. Ja rozumiem zachwyt ludzi, kiedy ktoś otwiera fundację czy hospicjum. Duże przedsięwzięcie, duże koszty, ale i duża pomoc dla setek potrzebujących ludzi. A takie sytuacje jak z kelnerem powinny być na porządku dziennym. Nikogo nie powinno to dziwić i nie powinno powstawać na ten temat tyle newsów na pierwszych stronach.

Po drugie, jeśli uważać to za chwyt marketingowy mający na celu promocję restauracji, to czemu nie? Pani zjadła zupę, restauracja będzie miała ruch. Wszyscy powinni być szczęśliwi. Przecież nie ma się czym martwić, bo jeśli restauracja jest kiepska to tymczasowy ruch i tak jej nie pomoże. Ktoś przyjdzie, spróbuje i nie wróci, jak nie będzie smakowało, a o historii ze staruszką wszyscy zapomną. Byleby tylko restauracja nie szła dalej w jeszcze bardziej drastyczne środki i oby nikt nie ucierpiał. Jeśli prawdą jest, że to reklama, to restauracja wiedziała, co robi. Osoby starsze, schorowane zawsze wzbudzają w nas uczucie litości. Jakby kelner podał zupę biednemu studentowi, zostałby okrzyknięty frajerem, a nie bohaterem.

Wyobraź sobie starszego Pana, który samotnie spędza święta, bo jego dzieci nie mają czasu do niego przyjechać. Wtem wpada na pomysł, żeby wysłać im wiadomość, że nie żyje i jest pogrzeb, a jakże w święta. Dzieci przyjeżdżają zapłakane przekonane, że taty już nigdy nie zobaczą, a tam niespodzianka. Tata cały i zdrowy czeka z obficie zastawionym stołem. Ściska za serce? A jakże, o czym doskonale wiedzieli twórcy tej reklamy. Nie obyło się oczywiście bez krytyki, że to tandetne i niesmaczne, że nie kpi się ze śmierci. Niestety jest to biznes, który bezwzględnie oblicza co się będzie podobało. Dlaczego zatem wizerunek staruszków tak bardzo do nas przemawia?

Otóż każdy z nas ma wyidealizowany obraz babci i dziadka. Dziadek majsterkuje przy starym radio, a babcia siedzi przy kominku na bujanym krześle i dzierga coś na szydełku. My siedzimy na puszystym dywanie obok i wsłuchujemy się w magiczne opowieści. Fantazja ta nie zawsze idzie w parze z rzeczywistością. Czasami trafiają nam się dziadkowie zimni i bezwzględni niczym Hannibal Lecter w „Milczeniu owiec”. A my jak niczego w świecie potrzebujemy ciepła i miłości. Rodzice nie mają dla nas czasu, więc ktoś tę pustkę musi w nas zapełnić, a dziadkowie, którzy mają mnóstwo czasu, wydają się do tego stworzeni.

Polska jest przysłowiowo „sto lat za Afroamerykanami”. Zawsze zachwyca nas coś, co dla dalekiego zachodu jest chlebem powszednim. Babcia, która jeździ szybkimi autami lub wymiatająca w Assasin Creed na PS4 to anomalia. Na tyle duża, że trzeba o tym zrobić filmik i puścić w telewizji śniadaniowej. Tylko po to, żeby młodzież wzdychała z zazdrości o taką babcię, a starsze panie miały o czym plotkować przy herbatce z dzikiej róży. Oczywiście twierdząc, że to dziwactwo i lepiej by te baby zrobiły, gdyby wnuki pilnowały, a nie się przed kamerą wydurniały, przynajmniej do czegoś się przydadzą. Bo dla starszych osób przydatność to priorytet. Dla nas (Polaków) wzór osoby starszej jest prosty. Coniedzielny marsz do kościoła (obowiązkowo w berecie), działka, robienie przetworów, zajmowanie się wnukami, ewentualnie wyjazd do sanatorium, ale to rarytas i to tylko dla samotnych („turnus mija a ja niczyja”). Gdzie nam do amerykańskich starych gniewnych.

Ten spokojny wizerunek sprytnie wykorzystują firmy. Kasza Babci Basi znacznie lepiej się sprzeda niż kasza Wujka Tomka. Bo co niby wujek wie o kaszy? O ryżu tak, ale o kaszy? A babcia wie i to dużo. Od razu mamy zaufanie, że ta kasza będzie smakowała (jak sama nazwa na to wskazuje) jak u babci. I tak wszelkie dżemy, herbatki, makarony z babcią w nazwie sprzedają się jak ciepłe babcine bułeczki. Sama się na to nabieram.

Jeśli chodzi o wizerunek osób starszych, to też przeważa stonowana klasyka. Ekstrawagancja jest niemile widziana, zarezerwowana jedynie dla wariatów. Dlatego tak popularny stał się pewien pan, który ubiera się w kolorowe garnitury, fikuśne muszki i żółte skarpetki. Szalone, to prawda, ale zyskał popularność nie ze względu na styl, tylko ze względu na wiek. Młody człowiek ubrany w ten sposób nie wzbudzi, aż takiego zainteresowania.

Dla mnie nie jest to ekscytujące tylko przykre. Bo nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się tak ubierać czy zachowywać bez względu na wiek. To my sami stwarzamy sobie ograniczenia. Nie musimy analizować osób starszych, wystarczy popatrzeć na młodych, którzy są bezbarwni i to nie tylko pod względem ubioru. Zachwycanie się takimi szalonymi staruszkami pokazuje tylko, jak ogromną tęsknotę nosimy w sobie. My też chcielibyśmy być tacy odważni, z dzikością w sercu, tylko boimy się to ujawnić. Niepotrzebnie.

Pedagog, psychoterapeutka. Lubię włoskie jedzenie, filmy i koty.

2 komentarze

  • Wiem o co chodzi, sam czasami zachwycam się jakimś dziadkiem, który używa slangu młodzieżowego albo gra w gry komputerowe. To są jednak ekstremalne przypadki. Ale to, że wykorzystuje się starszych ludzi jako żłobki i fabryki przetworów to inna sprawa. Każdy starszy człowiek powinien móc spędzać czas jak tylko chce, a uniwersytety Trzeciego Wieku (nauka języków chroni przed Alzheimerem itp.) czy zajęcia jogi (na bóle reumatyczne) powinny być czymś w zupełności normalnym, a nie fanaberią dla dziwaków.

    • Dziękuję za komentarz. To prawda starsi ludzie powinni gospodarować swoim zasłużonym, wolnym czasem jak chcą. I nikogo nie powinno to oburzać. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *