ptysiach

Rekomendziak #10 Czyli o szczygle, cholernie dobrej kawie, ptysiach i Czechach

Witajcie po przerwie! Sporo czasu minęło od ostatniego Rekomendziaka. Dużo się też u mnie działo, ale wracam i nie zamierzam już Was zostawiać. Żeby zrekompensować Wam jakoś tę nieobecność, dzisiejszy Rekomendziak będzie wypasiony na maxa. No to lecimy! 

Zaczynamy od książek. Chciałabym Wam przedstawić dwie konkretne kobyły. Jeśli tak jak ja macie problem, żeby rozstać się z bohaterem książki, to te tytuły będą dla Was. Oczywiście jeszcze obu nie przeczytałam. Jedną czytam ja, drugą mąż, a później się wymienimy.

Pierwsza to pewnie dobrze Wam już znana książka Jaume Cabré „Wyznaję”. Na lubimyczytac.pl możemy przeczytać taki opis tej książki „to trzymające w napięciu do ostatniej strony wyznanie miłosne i spowiedź człowieka starającego się przeniknąć istotę zła – w świecie i sobie samym. Historia chłopca dorastającego samotnie wśród książek, który musi zmierzyć się z rodzinnymi tajemnicami. Za sprawą osiemnastowiecznych skrzypiec zagłębia się w mroki dziejów hiszpańskiej inkwizycji i piekła dwudziestowiecznej Europy.” Tę książkę czyta mąż i mimo że sceptycznie do niej podchodził (ma chyba traumę po Zafónie ) to jest nią oczarowany i pochłonęła go bez reszty.

Druga kobyła to „Szczygieł” Donny Tartt. Nagroda Pulitzera 2014r. Największe wydarzenie literackie tej dekady. Takie informacje mogą zachęcić i zachęciły. Książka podobna do poprzedniej. Samotność dorastającego bohatera, sztuka i wydarzenia historyczne w tle. Tytułowy Szczygieł to ulubiony obraz matki głównego bohatera. Pewien symbol. Książkę, póki co czyta się przyjemnie. Polecam zabrać na urlop – obowiązkowo w wersji elektronicznej.

Książkę „Szczygieł” możecie kupić TUTAJ

Książkę „Wyznaję” możecie kupić TUTAJ

Teraz będzie serialowo. Nie byłam w stanie się powstrzymać, żeby Wam ich nie polecić. Jako serialowa maniaczka, nie mogłam się doczekać tych premier. A o czym mówię? Oczywiście o Ani z Zielonego Wzgórza oraz Miasteczku Twin Peaks. Dwie serialowe petardy.

Ania z Zielonego Wzgórza (a właściwie „Ania nie Anna”) mnie zachwyciła, ale ja nie jestem obiektywna, bo to moja ulubiona książka z dzieciństwa. Aktorzy dobrani perfekcyjnie, jakby żywcem wyjęci z książki. Widoki są tak cudowne, że Wyspę Księcia Edwarda dopisuję do listy podróży życia. Pierwszy, dwugodzinny odcinek jest wprowadzeniem do historii rudowłosej dziewczynki. Wprowadzenie to jest zgodne z tym, co możemy przeczytać w książce. Pozostałe odcinki (wszystkich jest 8) trochę odbiegają od fabuły, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza. Gra Wiedźmin też luźno opiera się na wątkach z książki, a zyskała rzeszę fanów na całym świecie. Mnie się ta koncepcja twórców podoba, a jak ktoś chce zobaczyć zbliżoną do książki ekranizację, niech sięgnie po wcześniejsze produkcje.

Fot. Netflix

Co do Miasteczka Twin Peaks wiele się wypowiedzieć nie mogę, bo jeszcze nie widziałam. Co prawda premiera była wczoraj, ale o 3.00 w nocy. Nie dałam rady, zobaczę dzisiaj. Dużo zamieszania było z tą serią. Nie do końca wiadomo było czy Lynch się podejmie reżyserowania, czy nie. Na szczęście (lub nie, to się okaże) twórcy doszli do porozumienia i oto jest – najnowsze i ponoć ostatnie dzieło Lyncha. Zgodnie z zapowiedzią Laury Palmer po 25 latach. Zwiastuny są tak ubogie, że nic nie można wywnioskować poza tym, że w rolę agenta Coopera wcieli się nikt inny jak Kyle MacLachlan. Piekę placek wiśniowy, robię cholernie dobrą filiżankę kawy i siadam do oglądania. Nie ważne, że będzie 23.00 🙂

Czas na nowości z internetów. Blogi, bo o nich teraz będzie mowa, są w dzisiejszych czasach rozrywką, skarbnicą wiedzy i inspiracją na różnych polach naszego życia. Mam kilka swoich ulubionych, którymi się z Wami podzielę.

Na początek absolutna petarda janinadaily.com. Kto nie wie kto to, niech sprawdzi koniecznie. Humor, ptysie, foki, ptysie, humor. To właśnie znajdziecie na stronach tego bloga. Janina to najśmieszniejsza osoba na świecie, jeśli tylko macie zły humor, nie wahajcie się do niej zajrzeć. Świetne poczucie humoru, miejscami abstrakcyjne, ale ja właśnie takie lubię. To niewiarygodne, że ta osoba przeżywa te wszystkie historie. Z pewnością ma bardzo bogate życie. Polecam!

A jeśli już się pośmiejecie i najecie się ptysi, które tak uwielbia Janina i poczujecie się grubo, to zajrzyjcie do Dr Lifestyle. Totalnie zakręcona osoba, która ma potężną wiedzę na temat odchudzania. Z pewnością nie będzie Was przekonywała, że picie zielonej herbaty odchudza. Ma bardzo profesjonalne i racjonalne podejście do diety. A jeśli ktoś zacznie marudzić, że dieta kosztuje, niech zerknie na post, w którym Dr Lifestyle przygotowała propozycje posiłków z produktów z Biedronki. Da się? Da się!

A jeśli już się pośmiejecie, zjecie ptysia i go spalicie i jeszcze zostanie Wam trochę czasu, to koniecznie zajrzyjcie do Pani Swojego Czasu, żeby nauczyć się owym czasem zarządzać. Ta szalona kobieta w różu, to Ola Budzyńska, która jak nikt inny potrafi kopnąć nas w cztery litery, tylko po to, żeby pokazać nam, że nie ma rzeczy niemożliwych, a dobra organizacja czasu to podstawa.

Jeśli chodzi o wydarzenia, to chciałam Wam pokazać coś, co już co prawda się wydarzyło, ale wydarzy się jeszcze za rok i za dwa i za trzy. Chodzi mi o Kino na Granicy. Mój ulubiony festiwal filmowy. Zaraził mnie nim mąż i teraz co roku na niego jeździmy. W tym roku był to nasz siódmy raz. Za rok będzie 20. edycja tego festiwalu i zapewne będzie się działo. Zazwyczaj odbywa się w weekend majowy, więc spokojnie można się na niego wybrać. Co jest w nim takiego niezwykłego? A to, że odbywa się w Cieszynie zarówno polskim, jak i czeskim. W związku z tym położeniem repertuar kin jest polsko-czeski, ale nie tylko, bo pojawiają się tam filmy słowackie, węgierskie, ukraińskie. Jest to jedyna i niepowtarzalna okazja, żeby zobaczyć filmy z tych państw. Poza tym nie siedzimy tylko w jednym kinie. Projekcje odbywają się po obu stronach granicy w kilku kinach i teatrze. A wieczorami pokaz filmowy na Zamku Cieszyńskim. Dla spragnionych emocji po wieczornej projekcji odbywa się koncert. Magiczne miejsce, uwierzcie mi!

Na koniec jak zwykle GIF z kotem, z tego miejsca pragnę bardzo przeprosić wszystkich miłośników psów, królików, papużek i innych człowiekolubnych żyjątek, że nie udostępniam GIF-ów z tymi właśnie zwierzątkami, ale ja już nic nie poradzę, że zaprzedałam duszę kotom i tylko im wierna będę. Nie miejcie mi tego za złe i jeśli nie możecie się patrzeć na te podstępne, lwiopodobne bestie to nigdy, ale to nigdy nie zjeżdżajcie na dół strony w Rekomendziaku, bo to niemal pewne, że je tam zobaczycie.

Miłego tygodnia!

 

16 komentarzy

  • Ania z Zielonego Wzgórza faktycznie jest świetna. Dobra robota Netflixa. Twin Peaks też jeszcze nie widziałam, ale czekam na dłuższe wolne, żeby się nie rozdrabniać 😉

    • No niestety czekanie z tygodnia na tydzień na nowe odcinki to dramat. Dlatego niektórzy czekają, aż się skończy sezon i oglądają hurtowo. Jest to jakiś pomysł, tylko trzeba uważać, żeby nie natrafić na jakieś informacje w internecie. A co do Ani, to prawda Netflix zrobił dobrą robotę, ale on już tak ma.

  • fajnie, wiedzieć, że jest więcej ludzi, którzy lubią kino na granicy.. pamiętacie jeszcze czasy pokazów na Olzą? to był klimat!

    • Też to miło wspominam, jak się okazało zrezygnowali z tego rozwiązania ze względu na bezpieczeństwo. Może to ma sens.

  • Wspomnianych książek nie znam (jeszcze). Myślę jednak, że prędzej czy później sięgnę po obie. Natomiast odnośnie serialu „Ania, nie Anna” – jestem oczarowana! Obejrzałam wszystkie odcinki w sobotę – po prostu nie mogłam się oderwać. Aktorzy bardzo dobrze dobrani, oczywiście najbardziej podoba mi się postać Ani, ale np. Maryla też wypadła świetnie. Jestem wielką fanką Ani z Zielonego Wzgórza i moja opinia też raczej do obiektywnych nie należy, ale ten serial to naprawdę udana produkcja. I nawet to, że nieco odbiega od fabuły książkowej, nie jest w stanie zepsuć dobrego wrażenia.

    • Mam dokładnie takie samo zdanie. Tylko co się stało z 8 odcinkiem? Miało być 8 a na Netflixie jest 7…

  • O tak kino na granicy <3 W następnym roku jadę na cały festiwal! Super atmosfera 😉 Kurczę ten serial o Ani już za mną chodzi od kilku dni muszę w końcu obejrzeć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *