lęk zazdrość uzależnienie relację

Jak wesprzeć osobę uzależnioną od hazardu? Pytania Czytelników #2

Pytanie od Czytelniczki

Mój partner ma problem z uzależnieniem od hazardu. Jego sytuacja jest ciężka i jak to u osób uzależnionych, skomplikowana. Ogólnie wychowywała go babcia, która w jego dość wczesnym dzieciństwie zmarła i właściwie został sam,a po pewnym czasie zamieszkał z niezbyt miłą czy zainteresowaną ciotką w ciasnym mieszkaniu wraz z jej rodziną. Nie miał wsparcia od żadnej dorosłej osoby przez cały okres dorastania. Myślę, że zupełnie w siebie nie wierzy, ucieka od problemów. Teraz nastąpił przełom, zdaliśmy sobie sprawę oboje jaka to poważna sytuacja. To zarys naszej sytuacji tak bardzo po krótce… Moje pytanie brzmi: jak najlepiej można wspierać i motywować taka osobę? Mój facet chce to zmienić, ale boi się że nie da sobie rady.

Ja jednak wiem że jest świetny, silny i ambitny, chociaż on nie zdaje sobie z tego sprawy… Myślę także że ma depresję. Powiedział że nasz związek uważa za jedyne pole jakie jest udane w jego życiu. Czytam literaturę na temat tego uzależnienia, ale nie podpowiada ona jak bliscy mogą wspierać osobę chorą, aby nie robić czegoś za nią bądź jej nie przytłaczać.

Moja Odpowiedź

Droga Czytelniczko. Na wstępnie warto zaznaczyć, że hazard to choroba i jak każda choroba powinien być leczony.

Osoba uzależniona to osoba, która w obliczu stresu, niepokoju, smutku sięga po daną substancję lub wykonuje pewną czynność, aby pozbyć się przykrego uczucia. Ważne jest, aby taka osoba nauczyła się, że w obliczu problemu ma cały wachlarz możliwości poradzenia sobie z tą sytuacją. Taką umiejętność można nabyć podczas terapii uzależnień. Terapeuta przede wszystkim musi poznać przyczynę tej choroby, aby następnie mógł pomóc radzić sobie w ciężkich sytuacjach.

Może się tak zdarzyć, że osoba uzależniona zechce poradzić sobie sama i zaprzestanie np. grać przez kilka miesięcy. Może nam się wydawać, że się udało. Niestety nie jest to dobre rozwiązanie. Wystarczy bowiem jedna chwila słabości, aby ponownie wrócić do starych nawyków. Powodem takiej sytuacji jest to, że po pierwsze osoba uzależniona nie nauczyła się radzić sobie w takich sytuacjach, jedyne co zrobiła, to wyeliminowała problem. Po drugie, nie dowiedziała się, dlatego jest uzależniona.

Jest wiele teorii na temat przyczyn uzależnienia. Jako najczęstsze wymienia się zaburzenie poczucia własnej wartości oraz zaburzenie relacji z innymi ludźmi. Obie z tych przyczyn odnoszą się do wczesnych doświadczeń z dzieciństwa, podczas których chory został opuszczony przez rodzica.

Opuszczenie przez rodzica powoduje w przyszłości bardzo niską samoocenę. Hazard pozwala choć przez chwilę pozbyć się tego uczucia i daje poczucie bycia „kimś” w związku z wygranymi.

Hazard jak każde uzależnienie nie jest problem tylko jednej osoby. Partner osoby uzależnionej jest współuzależniony. Na czym to polega? Otóż jak łatwo się domyślić życie z osobą uzależnioną nie jest łatwe. Po pewnym czasie uczymy się różnych zachowań, które mają pomóc osobie uzależnionej. Niestety jest to bardzo złudna pomoc, które w przeważającej większości polega na schodzeniu z drogi, poświęcaniu się oraz braniu odpowiedzialności za szkody wywołane uzależnieniem. Osoba współuzależniona zaczyna czuć bezradność i pokłada nadzieję w partnerze, że jednak się zmieni. W rezultacie przedłuża chorobę, zamiast ją leczyć.

Dobrym przykładem jest tu rodzina z problem alkoholowym. Jeśli przykładowo mąż pije, żona natychmiast uczy się pewnych zachowań. Po pierwsze nie prowokuje męża, bo wiadomo, jak się zezłości, to pójdzie pić. Unika wszystkich uroczystości, na których może pojawić się alkohol, myśląc, że dzięki temu uchroni męża przed nałogiem. Przejmuje odpowiedzialność za dom. Więcej pracuje, przez co daje większą przestrzeń mężowi na życie w uzależnieniu. Spłaca zaciągnięte długi. Cała rodzina angażuje się w pomoc alkoholikowi. Nie pozwala, aby stracił pracę, dba o jego dobre imię, troszczy się, aby po alkoholu nic mu się nie stało.

W takiej sytuacji jedynym słusznym rozwiązaniem jest wysłać osobę uzależnioną na terapię. Warto też pomyśleć o terapii dla siebie, ponieważ trudno jest nam sobie poradzić z dysonansem uczuciowym. Z jednej strony kochamy partnera i chcemy dla niego dobrze, z drugiej strony mamy w sobie mnóstwo złości i żalu w związku z tą sytuacją. Jeśli partner będzie na terapii, a my zamiast mu pomóc w tym trudnym okresie, zaczniemy się na niego złościć, to mu nie pomoże.

W Twojej sytuacji jest podobnie. Samym wsparciem swojemu partnerowi nie pomożesz. Musisz zaproponować mu terapię uzależnień a w tym czasie zadbać o swoją kondycję psychiczną. Pamiętaj, że uzależnienie to choroba do końca życia. W związku z tym życie z taką osobą wymaga bardzo dużo cierpliwości, ale także umiejętności radzenia sobie w różnych sytuacjach. Musisz pamiętać, że nie jesteś w stanie uchronić partnera przed uzależnieniem. To on sobie musi z nim poradzić i tylko on będzie z tym żył przez całe życie. To jego choroba i jego odpowiedzialność, której pod żadnym pozorem nie może zrzucić na Ciebie. Jeśli wspominasz, że ma depresję, to tym bardziej powinien zgłosić się do specjalisty. To że jest silny, nie pomoże mu samemu stanąć na nogi, ale ta siła może być pomocna w terapii. Pamiętaj też, że uzależnienie od hazardu, to poważne zagrożenie dla Waszego wspólnego budżetu. Warto na przyszłość tę kwestię zabezpieczyć.

Oczywiście nie chcę na siłę namawiać do terapii. Zapewne są osoby, które poradziły sobie bez niej. Ale w moim odczuciu to taka tykająca bomba. Nigdy nie wiemy, jak nas życie doświadczy i z czym przyjdzie nam się mierzyć. Dlatego warto się przygotować.

Jeśli trapi Cię jakieś zagadnie, chcesz o coś zapytać lub się poradzić w jakiejś kwestii – napisz do mnie.

Możesz to zrobić mailowo na adres psychozapiski@gmail.com lub na Facebooku.

Porada jest zupełnie DARMOWA.

Jedyny warunek to taki, że pytanie (bez podawania danych) wraz z odpowiedzią opublikuję na blogu.

Dlaczego?

Bo może ktoś inny również zmaga się z podobnym problem i to mu pomoże.

Piszcie śmiało!

2 komentarze

  • doskonale wiem, co to hazard, mój przyjaciel w trakcie studiów wpadł w niezłe bagno, bo nałogowo obstawiał zakłady na totalizatorze, potrafił pożyczać od wszystkich na uczelni i twierdzić, że za parę dni odda, bo obstawił sam pewniaki i teraz na pewno siądzie. Czasami dług dochodził nawet do dwóch tysięcy, co dla studenta jest poważną sumą. Cały się pocił, w nocy nie mógł spać i mówił, że jedyne, co czuł do rana to potworne wyrzuty sumienia. Aż do kolejnej wygranej, a potem przychodził kolejny ciąg porażek. To straszny nałóg. Chyba gorszy niż alkohol.

    • Każde uzależnienie jest trudne. Najważniejsze jest dopuścić do siebie myśl, że jest się uzależnionym i chcieć to zmienić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *