Hikikomori

Hikikomori- czyli współczesny wirus samotności

Samotność, to duży problem dzisiejszych czasów. Znacznie prościej jest tworzyć relacje przez internet, niż normalnie w życiu. Przyczynił się do tego ogromny rozwój technologiczny. Najbardziej ucierpieli na tym Japończycy. Zobaczcie co o tym pisze Karolina.

Animacja w Japonii nazywana inaczej anime sięga XX wieku, kiedy to japońscy filmowcy eksperymentowali z różnymi metodami tworzenia filmów rysunkowych. Były one znane, we Francji, Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Rosji. Japońskie kreskówki stały się wytworami współczesnej kultury japońskiej, ale także odzwierciedleniem dokonujących się w niej przemian, a dzięki promocji i ekspansji eksportowej rozwinęły się w osobną branżę gospodarki, przynoszącą Japonii ogromne dochody. Od lat 90. anime zaczęły podbijać także rynki wielu krajów Azji Wschodniej, Ameryki Południowej i Europy Wschodniej.

Japonia boryka się obecnie z całą gamą problemów, takich jak utrzymujący się już od lat dziewięćdziesiątych zastój gospodarczy, malejący przyrost naturalny oraz konsekwencje katastrofy elektrowni atomowej  w Fukushimie. W ostatnich latach, ku zdziwieniu samych Japończyków,  zwiększa się moda na japońskie wytwory kultury popularnej na rynku międzynarodowym. Wielu polskich twórców również decyduje się na podejmowanie azjatyckich wątków, tworząc własny punkt widzenia klasycznych i współczesnych form japońskiej sztuki. Anime charakteryzuje się tym, że w bardzo prosty sposób potrafi przekazać problemy współczesnej Japonii, także te o charakterze społeczno-kulturowym. Bardzo częstym problemem wśród młodych osób, jest zjawisko hikikomori– dosł. „wycofany”, „odizolowany”. Dokładniej jest to określenie osoby, która przez izolację nie uczestniczy w życiu społecznym przez minimum sześć miesięcy. Określenie to może odnosić się nie tylko do osób będących w hikikomori. W Japonii uznawane jest za chorobę społeczną, na którą częściej zapadają młodzi mężczyźni niż kobiety, nazywani  „współczesnymi pustelnikami”. Pierwszą osobą, która opisała to zjawisko, był japoński psychiatra Tamaki Saito. W 1998 zaczęli zgłaszać się do niego pacjenci cierpiący na silne lęki społeczne. Początkowo Saitō myślał, że to zwykła depresja. Dopiero kiedy leczenie farmakologiczne nie przynosiło efektów, a jedynie powodowało nasilenie objawów, lekarz zgłębił temat. Badania doprowadziły go do odkrycia zjawiska znanego do dziś jako hikikomori.

Tak jak stwierdził Philip G. Zimbardo: Dorastanie w świecie cyfrowym sprawia, że wirtualna woda robi wrażenie prawdziwej. Młody człowiek zanurzony w sztucznym wirtualnym świecie może mieć kłopot z rozróżnianiem elementów istniejących w świecie rzeczywistym.

Japońskie społeczeństwo od zawsze kładło duży nacisk na honnie, czyli „to co w środku” prawdziwe uczucia, pragnienia i osądy danej osoby. Jeśli dziecko w jakikolwiek sposób jest inne, wyróżnia się, trzeba to natychmiast zmienić. Japońskie przysłowie „jeśli gwóźdź wystaje, trzeba go z powrotem wbić na miejsce” idealnie obrazuje nastawienie Japończyków do odmienności. Rodzice często wstydzą się, gdy wychodzi na jaw, że ich dziecko jest pod jakimś względem inne od rówieśników. To właśnie poczucie wstydu nie pozwala im mówić o tym, że mają w domu hikikomori. Dlatego nie zwracają się do nikogo o pomoc, twierdząc, że to tylko wymysł dziecka i na pewno jest okresem przejściowym. Istnieje jeszcze jedna ważna przyczyna zamykania się młodych ludzi w czterech ścianach. To, by nie wyróżniać się z tłumu, jest ważne nie tylko dla rodziców.

Często to rówieśnicy są tymi, którzy piętnują  „wybijających się z tłumu”. Wynika to nie tylko z tego, że ktoś jest gorszy lub słabszy, ale ze względu na to, że ktoś ma lepsze oceny lub szczególne umiejętności. Zjawisko „ijime”, czyli przemocy szkolnej jest w Japonii bardzo powszechne. Starsi znęcają się nad młodszymi, bo nad nimi też ktoś się w przeszłości znęcał. Gdy młodzi dorosną, też najprawdopodobniej będą  znęcać się nad młodszymi od siebie. Dla niektórych codzienne uczucie upokorzenia i wstydu staje się nie do zniesienia. Istnieje całkiem sporo anime oraz filmów aktorskich zawierających obraz opisywanego problemu. Przykładem może być anime Rozen Maiden, w którym główny bohater przestaje wychodzić z pokoju po otrzymaniu niskiego wyniku z jednego z egzaminów. Przestaje odzywać się do siostry, a wszystkie potrzebne mu przedmioty codziennego użytku zamawia przez Internet. Przykładami filmowymi poruszającymi ten problem mogą być Tokyo, The Quiet One, oraz Tokyo Plastic. Wszystkie ukazują różne aspekty choroby, rozmaite zachowania chorego i uświadamiają, jak bardzo złożony może być problem oraz że trudno jest wyleczyć taką osobę. Mimo tego, że są to animacje, przeznaczone są one dla starszej widowni. Często osoby, które cierpią na tę chorobę, spotykają się z takimi filmami, czasami przez obejrzenie zagłębiają się w swoim świecie lub przeciwnie, starają się upodobnić do bohatera i wyjść z trudnej dla nich sytuacji. Pomimo dużego zainteresowania zjawiskiem hikikomori, to jest to nadal, duże wyzwanie dla rodziny. Jednym z najpopularniejszych sposobów leczenia przypadłości jest nawiązanie z chorym kontaktu przez terapeutę w internecie. Następnie po zdobyciu zaufania można go próbować przekonać do wyjścia z pokoju.

Niestety przez ostatnie lata, zjawisko hikikomori staje się globalnym problemem, ponieważ nie tylko Japonia się z tym zmaga. Coraz częściej w swoim otoczeniu można spotkać takie osoby i bardzo często ich problem i wołanie o pomoc jest bagatelizowane. Warto przyjrzeć się bliżej tej tematyce, ma ona bowiem duży wpływ na kształtowanie się społeczeństwa oraz odgrywa ważną rolę w życiu Japończyków.

Autorką tekstu jest Karolina Mizdal – WitchArt. Studentka etnologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Jej pasją jest rysowanie i kultura wschodu. Obie te pasje łączy w swoich pracach.

Miejsca w sieci, gdzie możecie spotkać Karolinę:

Facebook

Instagram

Blog o rysowaniu

Blog o kulturze wschodu

Sklepik z grafikami

 

Suspendisse et pellentesque diam. Sed sed risus at enim iaculis ullamcorper et eu sapien. Nullam ut purus interdum, molestie ipsum et, hendrerit urna.

4 komentarze

  • Według mnie ważna jest edukacja. Odgrywa ona największą rolę. I przede wszystkim uczy jak reagować, a niestety z moch obserwacji wynika, że w Polsce problemy związane z samotnością czy depresją są nadal bagatelizowane. Nie chcę uogólniać, bo znam osoby, które są świadome takich zjawisk, jednak według mnie jest ich ciągle za mało.

    • Zdecydowanie to prawda! W przeciwnym razie powstają później mody na „niebieskie wieloryby”.

  • Przeczytałam z zaciekawieniem, lubię czytać o innych kulturach, a w takim aspekcie chyba nie miałam jeszcze okazji. Myślę, że to zjawisko to nie tylko problem Japonii. Występuje wszędzie, tylko pod inną nazwą 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *