normalną

Nie jestem „normalną” kobietą

Kobieta w społeczeństwie ma swoje miejsce. To miejsce zazwyczaj jest bardzo dobrze określone i wszelkie anomalie są niemile widziane. Nie wiem, czy ja tak mam czy działam z przekory, ale ja te wszystkie stereotypy łamię, jak zapałki. Nie jestem „normalną” kobietą i dobrze mi z tym!

Spieszę na początek z całą masą wyjaśnień, żeby nikt nie czuł się urażony. Po pierwsze kobiety „normalne” to w moim odczuciu te, które boją się/nie chcą wyjść poza schemat tego, co pasuje, a co nie pasuje kobiecie. Po drugie „normalne” to dla mnie nie znaczy gorsze – żeby było jasne! Każda z nas jest inna i to jest cudowne! Ja jestem tylko takim przekornym czortem, nie wiem czy to dobrze, czy źle, może ktoś z Was też tak ma i okaże się, że nie jestem osamotniona.

Otóż co takiego robię, co nie jest „normalne”?

1. Gram w gry komputerowe.

Gdy pytam kogoś (mężczyznę), jakie gry poleca i ta osoba mówi mi, że może Simsy, to dostaję białej gorączki. Nie mam nic do Simsów, ale czy koleś myśli, że kobiety są tak głupie, że nic poza czesaniem konika Pony nie ogarną? Jak mnie drażnią w internecie listy gier dla kobiet, które mają takie tytuły: Worms, Snake (chyba na NOKIĘ 3310), Zoo Tycoon 1, 2, 3 i ile ich tam jeszcze powstało. Dlaczego tak trudno zrozumieć, że kobiety grają też w cięższe kalibry. Ja grałam w Wiedźmina (wszystkie części, trójka na zawsze w sercu), Bloodborna, Dooma, Diablo, Outlasta (z zamkniętymi oczami, ale zawsze). Lubię zabijać potwory i boostować sobie zbroję i nic na to nie poradzę.

2. Piję piwo – bardzo gorzkie!

Tak się składa, że lubię piwo. Obowiązkowo bez soku i bez słomki. Mój ulubiony gatunek IPA. Nie wstydzę się go zamawiać i nie udaję, że piję tylko półsłodkie wino. Kiedyś jakaś Pani, gdy zamawiałam piwo zasugerowała, że może mi nie posmakować, bo to jest takie męskie piwo, bardzo gorzkie, a ja jej na to: ależ doskonale! Proszę lać! Albo zamawiam piwo, a kelner na to: z kobiecych mamy tylko KARMI. Ja nic nie mam do tego piwa, ale ja bardzo nie lubię stereotypów. To wszystko przez te reklamy. Kilka koleżanek siedzi przy stoliku i podczas ploteczek popija ciemne, słodkie piwko z Penelopą Cruz na etykiecie. A jak reklamują ŻYWCA to pokazują angielski bar i kilku kolesi szczerzących się do ekranu z meczem, ocierających z ust piwną piankę. Ciekawe, jakby tak te reklamy zamienili. Kobiety w barze, a panowie przy stoliczku. Komu byłoby bardziej do śmiechu?

3. Nie mam i nie chcę mieć dzieci.

Pisałam już o tym w „10 rzeczy, które słyszy bezdzietna kobieta”. Nie przekonuje mnie stwierdzenie, że jeśli nie urodzę dziecka będę niepełnowartościową kobietą. Dla mnie kobiecość zupełnie nie zależy od macierzyństwa. Jeśli miałabym to tak widzieć, to moją pewność siebie odbierałabym przez pryzmat partnera, a swoją wiedzę przez pryzmat posiadania pracy. To nie zewnętrzne czynniki nas określają, ale my sami. I nie jest to egoizm, jak niektórzy myślą. Paradoksalnie myślę również o dziecku, bo nie jestem pewna, czy byłabym dobrą matką, ale to już inna kwestia.

4. Nie robię wszystkiego za męża.

Bo mi się nie chce. Od początku jasno ustaliśmy nasze obowiązki i jeśli mąż czegoś nie wykona to nie będzie tego miał i już. Nie mam potrzeby udowadniać mu, jak dobrą jestem żoną poprzez to, że wszystko będzie miał podstawione pod nos. Tworzymy związek partnerski i chyba jemu ta opcja też bardziej odpowiada. Wszystko u nas przebiega płynnie. Jak trzeba wbić gwoździa to nie czekam aż mąż wróci i przybije, tylko robię to sama. Jak ja jestem poza domem, to nie myślę, że jak wrócę, to będę musiała jeszcze ugotować obiad, bo wiem, że zrobi to mój mąż. I to mi się bardzo podoba.

5. Oglądam mecze.

Uwielbiam piłkę nożną i denerwuje mnie, jak mężczyźni mówią, że oglądam mecze tylko ze względu na przystojnych piłkarzy. Albo jak nieproszeni wyjaśniają mi, co to jest spalony, śmiejąc się, że i tak nie zrozumiem. Kiedyś, jak oglądałam któryś mecz z Euro 2016, przyszedł do nas kurier, mąż mu otwiera, a on słysząc w tle rozgrywkę, pyta go: ile jest? na co mąż: proszę zapytać żony 🙂 Mój mąż nie wyraża zainteresowania żadnymi sportami, no może poza skokami narciarskimi, ale jak na kogoś, kto urodził się prawie pod Wielką Krokwią, nie ma się co dziwić.

A Wy, co myślicie o sztywnym podziale na sferę męską i damską? Bawicie się stereotypami?

6 komentarzy

  • Fajnie, że są kobiety, które piją piwa typu AIPA 🙂 A przy okazji gier – niedawno wyszedł dodatek do Diablo. Pewnie już grałaś 😛

    • W nowy dodatek jeszcze nie, poprzedni bardzo mnie rozczarował, więc nie podchodzę do tego z entuzjazmem 🙂

  • Ja też nie robię wszystkiego za męża, uważam, że razem mieszkamy w domu i obowiązki powinny być podzielone. Uwielbiam piłkę nożną 🙂 Tatuś mi to zaszczepił 😉

    • I to bardzo prawidłowe podejście 🙂 a co do piłki, to pewnie też oglądasz eliminacje do Mistrzostw Świata!

  • No nareszcie !!! Dziękuję Ci za ten wpis bo już zaczęłam sie obawiać, że jestem sama w takim oto postrzeganiu kobiet, mężczyzn, stereotypów itd. Najgorsze jest to że kiedy wyrażam swoje zdanie ( takie samo jak twoje podejście) miedzy innymi do podziału domowych obowiązków to co słyszę. ..” od kiedy z Ciebie taka feministka” …. I tłumaczenie, że ja po prostu nie lubie wchodzić w jakieś stereotypowe ramy niestety czesto nic nie daje …. Najbardziej boli to że to pytanie częściej zadają właśnie kobiety ! :-\

    • No to przybij piątkę! No tak kobieta kobiecie wilkiem! Ja mam w nosie stereotypy, zupełnie się nimi nie przejmuję i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *