nie kłóć

Sztuka związku #1 Nie kłóć się przed snem

Często zgłaszają się do mnie pary, które mają zwyczaj rozmawiania o najważniejszych rzeczach przed snem. Wtedy mówią, co im leży na wątrobie, decydują o zakupach, planują przyszłość. Jak wiadomo, takie rozmowy nie zawsze są przyjemne i często mogą skończyć się kłótnią. 

Czy nie mieliście tak, że jakaś pozornie błaha rozmowa przed snem nagle przeradzała się w wielką kłótnię, z przenosinami do drugiego pokoju włącznie, a Wy nawet nie wiedzieliście, w którym momencie wymknęło się to spod kontroli?

Podam Wam przykład jednej z takich rozmów.

Ona: wiesz, tak sobie pomyślałam, że musimy zmienić stół w kuchni, jest za mały.

On: ale przecież kupiliśmy go rok temu, wtedy nie był dla Ciebie za mały?

Ona: wtedy nie wiedziałam, jakie mamy potrzeby, dopiero przetestowanie go pokazało, że jest za mały, ilekroć zapraszamy rodzinę na obiad, musimy wszystkich ściskać tak, że nie mają, jak się ruszać, a co dopiero jeść.

On: a co chcesz zrobić z tym stołem?

Ona: no właśnie nie wiem, może byś go wystawił na sprzedaż i za pieniądze ze sprzedaży kupimy nowy.

On: a ile ten nowy kosztuje?

Ona: sprawdzałam i mi się najbardziej podoba taki w skandynawskim stylu, jest taka firma, co robi je na zamówienie, a my do naszej niewymiarowej kuchni potrzebujemy czegoś na wymiar. Koszt takiego dębowego, porządnego stołu to ok. 4000 zł.

On: co? Nasz kosztował 800 zł. Mówiłaś, że za sprzedaż kupisz nowy, a okazuje się, że jeszcze trzeba wiele dołożyć. Nie stać nas na Twoje durne wymysły. Co, u koleżanki zobaczyłaś i też zachciałaś? Nasz stół jest wystarczający, nie chcę słyszeć o żadnej wymianie.

Ona: a Ty możesz sobie kupować nowe wycieraczki do auta, które są pięć razy droższe od zwykłych, tylko dlatego, że mają logo samochodu? Sam się nad swoimi durnymi wydatkami zastanów.

On: chyba nie chcesz zaczynać rozmowy o durnych wydatkach, bo wiesz, że w tym przodujesz.

Ona: zamknij się, nie mogę Cię już słuchać. Chciałam dobrze.

On: no i wyszło jak zwykle, idę spać do salonu.

Jak łatwo można się domyślić, oboje małżonków poszło spać z negatywnymi uczuciami, o ile w ogóle udało im się zasnąć. A można było tego uniknąć. W jaki sposób? Otóż oboje popełnili błąd. Ona niepotrzebnie zaczęła rozmowę przed snem, on nie potrzebnie wdał się w dyskusję, doprowadzając tym samym do kłótni.

Mam dla Was dwie najważniejsze myśli do przekazania:

  • nigdy nie zaczynaj ważnych rozmów przed snem,
  • zawsze masz cały wachlarz zachowań, z których wybierasz jedno i ponosisz za ten wybór pełną odpowiedzialność.

Odnosząc to do tej sytuacji powyżej, może i ona nie powinna zaczynać takiego tematu przed snem, ale on nie powinien go kontynuować. Mógł powiedzieć „pogadamy jutro”, „zobaczymy, co da się z tym zrobić”, „jutro pokażesz mi ten stół”, „coś wymyślimy”. Wybrał drogę kłótni. Mówiąc „nie stać nas na Twoje durne wymysły”, chyba spodziewał się jaki to wywoła efekt.

Często w takich sytuacjach partnerzy, którzy wybrali drogę kłótni, mówią, że oni nie chcieli się kłócić, tylko zostali sprowokowani. No nie, gdyby nie chcieli się kłócić, to  by się nie kłócili. To tak jakbyśmy nie chcieli skoczyć ze spadochronem, ale tylko dlatego, że ktoś nas sprowokował, skaczemy. Skoro łatwo jest nam mieć różne postanowienia w życiu, których się trzymamy, to dlaczego przy kłótni miałoby być inaczej? Jeśli postanawiam, że przed snem się nie kłócę, to gdyby nawet ktoś mnie obraził, nie podejmuję tego tematu w tym momencie.

Dlaczego jest to takie ważne?

Po pierwsze, dlatego, że wieczorem mamy mniejszą tolerancję na stres, jesteśmy zmęczeni i byle głupota może wyprowadzić nas z równowagi.

Po drugie, dlatego, że przed snem powinniśmy się wyciszyć. Sen to zasłużony odpoczynek po całym dniu. Rozmowy, które wymagają od nas dużego zaangażowania emocjonalnego powinny zostać przełożone na następny dzień, nawet jeśli są to rozmowy przyjemne.

W nowym świetle może okazać się, że sprawa nie wygląda tak beznadziejnie, jak wczoraj ją widzieliśmy i znacznie łatwiej jest nam podjąć jakieś sensowne decyzje.

Pewnie zapytacie mnie: to co, mamy w ogóle nie rozmawiać przed snem, skoro każda rozmowa może przekształcić się w kłótnię? Otóż, możecie rozmawiać, jak najbardziej. Przecież znacie się z partnerem nie od dziś. Wiecie, jakie tematy w Waszym związku są „trudne”. Czujecie, kiedy rozmowa zaczyna iść w stronę kłótni. To od Was zależy, jak się potoczy. Pamiętajcie, że w każdym momencie trwania kłótni można się zatrzymać i nie brnąć w nią dalej, bo kłótnia jest jak kula śniegowa, pędzi i zmiata wszystko z powierzchni ziemi, wciąż powiększając swój rozmiar. Jeśli się nie zatrzymamy, możemy powiedzieć o jedno słowo za dużo. Weźcie to sobie do serca.

2 komentarze

  • jest nawet jakieś powiedzenie, żeby wszystkie spory rozwiązywać przed zachodem słońca. Taka „nocna” kłótnia przynosi zmęczenie i poddenerwowanie następnego dnia i w efekcie cały dzień jest zmarnowany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *