Subiektywnie – wrzesień 2017

Idzie nowe. Pomyślałam, że może część z Was, chciałaby mnie lepiej poznać. Mówi się, powiedz mi, co czytasz, a powiem Ci kim jesteś. W związku z tym, w nowym dziale chciałam podzielić się z Wami tym, co aktualnie słucham, czytam, oglądam, jem (o ile to kogokolwiek obchodzi). Może kogoś zainspiruję, może Wy mi coś polecicie. Zobaczymy. Z pewnością znajdziecie tu tylko to, co szczerze polecam lub zdecydowanie odradzam. Czyli subiektywnie o świecie.

CO OGLĄDAŁAM

Grę o tron, Grę o tron i jeszcze raz Grę o tron. Nie, nie zwariowałam. Po prostu dopiero miesiąc temu odkryłam, że to jest fajny serial i musiałam nadrobić siedem sezonów. Ja nie przepadam za fantasy, ale ten serial wyjątkowo przypadł mi do gustu. Intrygi, wątki miłosne, sceny batalistyczne – wszystko mi się podobało. Chociaż to serial dla ludzi o mocnych nerwach. Dobra rada jest taka, żeby nie przywiązywać się zbytnio do bohaterów, bo nie wiadomo, czy dożyją do końca odcinka.

Fot. materiały prasowe HBO

Oczywiście jesienią, jak co roku, przyszedł czas na romansidła. Obejrzałam kilka filmów, które już znam na pamięć, ale też kilka nowych, które dołączyły do mojej listy. Jeśli chcecie wiedzieć, jakie to filmy, to TU macie pierwszą, a TU drugą część mojej listy. Trudno mi napisać, czy te filmy polecam, bo w tej materii jestem absolutnie bezkrytyczna i oglądam wszystko, co wyciska łzy. Jeśli chcecie mi coś polecić, to piszcie w komentarzach. Cała jesień i zima przede mną! Miejcie dla mnie litość, jakoś muszę to przetrwać.

Obejrzałam też film „Złaknieni”. On i ona, młodzi nieznajomi, poznają się w dość nietypowej sytuacji. Uczucie rozkwita i owocuje nowym życiem. Wszystko byłoby cacy, gdyby nie fakt, że urocza sielanka powoli przeradza się w piekło. Otóż główna bohaterka – Mina – robi wszystko, aby uchronić swojego syna przed zewnętrznym światem. Zamyka go w szklanym kloszu i głodzi. Ciekawe zobrazowanie tego, jak szybko matczyna miłość może przerodzić się w obsesję zagrażającą życiu dziecka. Może i film, nie jest górnych lotów, ale polecam z uwagi na tematykę.

CO CZYTAŁAM

Co czytałam? Grę o tron 🙂 To nie żart. Tak mi się ten świat fantasy spodobał, że postanowiłam go bardziej zgłębić. Mam wszystkie części (tzn. te, które się już ukazały, bo dwie ostatnie się jeszcze piszą!). Myślę, że przynajmniej do grudnia mi to zajmie, więc nic nowego tu nie umieszczę.

CO SŁUCHAŁAM

I tutaj obnażę się na całego, bo wrzucę Wam moją listę ze Spotify. Kliknij TUTAJ, tylko się nie przestrasz! Miszmasz totalny. Czego tam nie ma. Ale ja tak już mam. Nie zamykam się na żaden gatunek. Rzadko też jest tak, żeby podobała mi się cała płyta. Wyjątek stanowi tutaj Podsiadło, Brodka, Peszek, Pablopavo, Andrus. Tych artystów bardzo lubię i znam ich płyty na pamięć. Oczywiście, jeśli chodzi o współczesnych twórców. A jeśli chodzi o piosenki, które się do mnie ostatnio przyczepiły, że nucę je nawet przy krojeniu cebuli to „Szerokie wody” Mroza i „Shape of You” Edd’a Sheeran’a.

CO JADŁAM

We wrześniu bazowałam głównie na przepisach z Kwestii Smaku. Uwielbiam ten portal. Chociaż kupiłam też drugą część Jadłonomii i już się nie mogę doczekać, jak coś z niej wyczaruję.

Z Kwestii Smaku zrobiłam:

1. Pulpety w sosie pomidorowym. Przepis TUTAJ. Zrobiłam je z indyka, żeby były bardziej delikatne. Wyszło ich sporo, więc pierwszą część zrobiłam z sosem koperkowym i ziemniakami, a drugą z sosem pomidorowym wg przepisu, z makaronem. Zapisałam do ulubionych, bo wyszły wyśmienicie. Zrezygnowałam jedynie z dodania sosu sojowego do mięsa, ale to kwestia gustu.

2. Bakłażana faszerowanego makaronem. Przepis TUTAJ. Kolejny hit, który zamierzam powróżyć. Jedną porcję zrobiłam z mozzarella, drugą z fetą i obie były pyszne. Tak sobie pomyślałam, że można ten przepis zmodyfikować i zamiast nadziewać bakłażany, można je w całości skroić i wymieszać z makaronem tak jak w przepisie, tylko bez zapiekania. Taka szybsza wersja.

3. Polędwiczki w sosie kurkowym. Przepis TUTAJ. Nie przepadam za wieprzowiną, ale polędwiczki lubię. Grzyby też, więc to połączenie okazało się całkiem udane. Bardzo szybkie i pyszne, czego chcieć więcej?

4. Placuszki jogurtowe z jabłkami. Przepis TUTAJ. Coś dla łasuchów. Absolutny hit. Robią się bardzo szybko i smakują fenomenalnie. Robiłam je z milion razy. Zamiast tego sosu karmelowego daję syrop klonowy, bo te placuszki smakują podobnie do pancakes. Nie dodaję też śmietanki do jabłek. Zamiast jabłek, można dać śmiało inne owoce, konfiturę lub cukier puder. Jak kto woli. Aha i zamiast mąki pszennej dodaję owsianą.

GDZIE BYŁAM

Z wszystkich miejsc, w których byłam chciałam zwrócić uwagę na jedno szczególne. It’s a Trap jest to zamknięty pokój, z którego mamy uciec. Aby to uczynić, musimy rozwiązać liczne zagadki, a na to wszystko mamy tylko godzinę. Takich miejsc jest w Polsce sporo. Są też pokoje horrorowe, ale od tych trzymam się z daleka. My zdecydowaliśmy się akurat na ten, gdyż jest w klimacie Lovecrafta. Jeśli mieszkacie bądź przyjedziecie do Krakowa, koniecznie odwiedźcie to miejsce. Świetna zabawa gwarantowana. Tu też mam do Was prośbę, jeśli ktoś z Was był w podobnym miejscu w swoim mieście i jest zadowolony, niech napisze w komentarzu. Z chęcią odwiedzę.

CO KUPIŁAM

Chyba należę do mniejszości, ale nie jestem uzależniona od zakupów. Mogę przejść przez galerię handlową i nic nie kupić. Nie jest też tak, że szyję sobie ubrania z worków po ziemniakach. Z rzeczy „niezbędnie potrzebnych” kupiłam sobie plecak z Zalando.

Abstrahując, pamiętam, jak byłam w liceum i znalazłam w sklepie bajerancką torebkę, którą zapragnęłam mieć, no ale będąc na utrzymaniu mamy, uznałam, że powinna znać moje plany zagospodarowania pieniędzy i zadzwoniłam do niej, żeby zapytać, co o tym zakupie myśli. Po moim długim wstępie opisującym piękno i użyteczność owej torebki usłyszałam „jeśli jest Ci ona niezbędnie potrzebna to kup”. Przy czym słowo niezbędnie zostało tu bardzo dobitnie zaakcentowane. Nie pozostało mi nic innego, jak uczciwie sobie na to pytanie odpowiedzieć. Oczywistym jest, że nie była mi niezbędnie potrzebna. Mój mąż, tak bardzo polubił to zdanie, że używa go nawet wtedy, gdy chcę w Biedronce kupić wafelki. Co akurat przekłada się bezpośrednio na moją figurę.

Wracając jednak do plecaka, uznałam, że jest mi niezbędnie potrzebny. W domu mam trzy torebki. Tak, tylko trzy i nadal czuję się kobietą. Chciałam kupić coś praktycznego. Zdecydowałam się na TEN. Miałam kupon rabatowy, dlatego się skusiłam, bo jak dla mnie jego wyjściowa cena jest zbyt duża.

To tyle u mnie, a co u Was?

Na zdjęciu głównym mój tygrys Bajgel zażywający ostatniej w tym roku kąpieli słonecznej.

4 komentarze

  • Masz dobry gust. Tylko pozazdrościć Twojemu mężowi takiej żony. Jeżeli dobrze nakreśliłem sobie w głowie Twój gust to z filmów polecam Ci mało znany mini serial „Zagubiony Pokój”. Natomiast jeżeli chodzi o książki to przeczytaj „Jednym Zaklęciem” Lawrenca Watta Evansa, mało znana powieść ale spodoba się każdemu fanowi fantasy (Tolkien oczywiście jest OBOWIĄZKOWY!) Ponieważ zaszłaś już tak daleko, to zrób jeszcze jeden krok i przeczytaj „Grę Endera” Orsona Carda, to powinna być lektura obowiązkowa psychologów. Ręczę Ci że podziękujesz mi za to że poradziłem Ci tą powieść. A co do zakupoholizmu to podziwiam prostą mądrość Twojej mamy 🙂 Ja wymyśliłem sobie zasadę że gdy widzę np. nową „super latarkę” … to postanawiam przyjść JUTRO i jeżeli nadal będę jej pragnął to mogę z czystym sumieniem ją kupić. Z reguły na drugi dzień już mnie nie zachwyca -siąta latarka do mojej kolekcji super latarek i innych zbędnych gadżetów 🙂 Ostatnio mój kumpel wymyślił taki „program wymiany gadżetów”, polega to na tym że przywozi mi mnóstwo jakiś gadżetów (aparaty cyfrowe, latarki, walkie-talkie, magiczne zegarki, super uchwyty do komórek, nawigacje itp.), a w zamian szpera sobie u mnie w warsztacie i zabiera co mu się podoba. Hehehehe! 🙂 Pozdrawiam serdecznie i wiedz że chętnie czytam Twojego bloga. Podoba mi się wyważenie w Twoich ocenach i opiniach. jednak gdy potrafisz pokazać że nie jesteś robotem i nieraz targają Tobą emocje, pewnie szczególnie na widok … torebek 😉

  • Raz w życiu byłam w Escape roomie – w Łodzi, nazywał się FindOut. Bardzo mile wspominam mega ciekawe zagadki do rozwiązania, których w pojedynkę na pewno bym nie rozgryzła 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *