Co podać? Zdrowy egoizm poproszę. Trzy razy!

Bądź dobra dla męża mówią. Troszcz się o dzieci mówią. A gdzie miejsce dla samej siebie? Dwudziesty pierwszy wiek. Telefony komórkowe, przeszczepy serca, a myślenie wciąż zmurszałe jak strop w starym domu. A może warto zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na swoje życie z pewnej perspektywy?

EGOIZM W ZWIĄZKU

Wraz z sakramentalnym TAK tracimy wszystko. Wolność. Cnotę. Niezależność. Teraz wszystko musi być podporządkowane temu, co będzie potrzebował mąż. A mąż, jak wiadomo, potrzebuje wszystkiego, od tego, gdzie jest koszula, po jedzenie podstawione pod nos. Oczywiście wiele związków odchodzi już od tego utartego schematu, ale wierzcie mi, jest jeszcze wiele młodych kobiet, które jakimś dziwnym sposobem wikłają się w liczne obowiązki względem męża i to takie, które z powodzeniem mógłby wykonać sam. Przykład? Obiad. Przecież mój Mysiek Pysiek musi mieć obiadek, bo on sam nic sobie nie ugotuje. Nie potrafi. To w takim razie, jak przeżył czas pomiędzy swoją mamą a żoną? Żebrał? Kradł? Coś jeść musiał, więc albo sam gotował, albo chodził do restauracji. W takim razie, w czym jest problem? Może te taktyki zastosować ponownie, skoro się sprawdziły. Albo wieczne szukanie swoich rzeczy. Gdzie są moje spodnie, gdzie jest ładowarka? I nawet gdy znajdziemy jakieś pokłady cierpliwości i powiemy w salonie pod telewizorem. To wnet usłyszymy jesteś pewna, nie widzę. A chyba wszystkie wiemy, że właśnie tam to jest, tylko nasz partner albo doznał chwilowego zamroczenia, albo dba o naszą kondycję, chcąc, żebyśmy się częściej ruszały. Ja wiem, że wiele kobiet to perfekcjonistki, które muszą wszystko kontrolować i myślą, że tylko one są w stanie wykonać coś najlepiej na świecie, albo że bez ich udziału mąż będzie chodził głodny, brudny i bez majtek. Wierzcie lub nie, ale jak zgłodnieje to coś zje, jak zacznie śmierdzieć to się umyje, a jak raz pójdzie bez majtek do pracy, to następnym razem bardziej się postara, żeby je znaleźć.

EGOIZM W MACIERZYŃSTWIE

To chyba najtrudniejsza sprawa. Bo jak to można odmówić czegoś dziecku. Bo przecież, wraz z pojawieniem się dziecka już nigdy nie można myśleć tylko o sobie. Znam kobietę, która po urodzeniu dziecka miała wyrzuty, że idzie na kąpiel do łazienki, bo przecież w tym czasie powinna siedzieć z dzieckiem. Kobiety po porodzie, wyzbywają się swoich potrzeb lub spychają je na dalszy plan. Nie chcą słyszeć o wyjściu z mężem lub przyjaciółką. Jak można zostawić dziecko z tak błahego powodu? Jak tylko się dziecko urodzi, spędzamy z nim każdą chwilę. Gdy dziecko podrośnie, wykonujemy dla niego i za niego wszelkie czynności, kosztem naszego czasu. Sprzątamy w pokoju, pakujemy do szkoły, organizujemy czas wolny. Znowu, tak jak w punkcie pierwszym włącza się nasza perfekcyjność. Przecież nie dość, że poradzimy sobie ze wszystkim, to jeszcze będzie to wykonane najlepiej na świecie. Nawet jak zlecimy dziecku posprzątanie w swoim pokoju to i tak, poprawiamy wszystko, gdy nie widzi. A co by się stało, gdyby było posprzątane na miarę jego możliwości? To przecież jego pokój. Albo przygotowujemy mu wszystko do szkoły. Po sto razy pytamy, piórnik masz? Lekcje zrobiłeś? Książki są? No na litość boską, dwa razy zapomni, na trzeci raz będzie pamiętać. Musimy pamiętać, że w jakiejś części jesteśmy odpowiedzialni za wychowanie tego młodego człowieka i jeśli będziemy tak za niego wszystko robić, to w przyszłości tak będzie miał i co wtedy?

EGOIZM W RODZINIE

Może Wam się wydawać, że w rodzinie egoizm nie jest potrzebny. Że przecież dorastamy, zakładamy własną rodzinę i to ona jest teraz dla nas najważniejsza. Otóż nie zawsze. Często jest tak, że ulegamy jakimś dziwnym relacjom, z których nie jesteśmy się w stanie wyplątać. Bo przecież gdy ktoś z rodziny prosi nas o przysługę, to nie możemy odmówić, nawet jeśli nam to wybitnie nie pasuje. Moja koleżanka jest fryzjerką i żaliła się, że oprócz pracy w salonie, drugie tyle musi pracować w domu. Musiała czesać, strzyc, farbować wszystkie ciotki, kuzynki i inne członkinie rodziny, które o więzach rodzinnych przypominały sobie wraz z pojawieniem się odrostów. I to oczywiście za grzecznościowe Bóg zapłać, bo przecież rodzinie się nie płaci za takie rzeczy. Każdy członek rodziny ma obowiązek dożywotnio wykonywać różne usługi, za darmo. Doszło do tego, że dzwoniono do niej w weekend, żeby na już gdzieś przyjechała. Nie chcieli słyszeć odmowy. A że rodzinie się nie odmawia, to jeździła. Przekraczanie granic w rodzinie jest częstsze, niż nam się wydaje. Często jest tak, że członka rodziny traktujemy inaczej, niż każdego innego człowieka. Obcego człowieka nie poprosimy w nocy o północy, żeby przyjeżdżał ściąć nam włosy, naprawić pralkę, czy żeby pomógł wnieść kanapę na trzecie piętro. Bo to nie wypada. A jak już kogoś zatrudniamy, to mu za to płacimy. W rodzinie też trzeba wyznaczać granice, no chyba, że to komuś pasuje, to luz.

Pedagog, psychoterapeutka. Rocznik ’86 / Kraków / Dwa koty / Radar absurdu Roślinożerca / Gracz / Serialowy maniak

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *