Jak stworzyć dobry związek – przed związkiem

Wiem, wiem, to brzmi dziwnie. Jak można tworzyć związek, nie będąc w związku? To prawie, jak zacząć dietę tuż przed świętami. Niemożliwe. A jednak! Nawet nie wiecie, o ile rzeczy możemy zadbać, zanim wejdziemy w związek, a które mogą nam się później przydać. Panowie wybaczcie, ale ten tekst zwrócę do kobiet, choć i Wy możecie coś z tego wyciągnąć. Zatem lećmy z punktami.

Poczucie własnej wartości.

Oj nawet nie wiecie, jakie to jest ważne. Od tego się wszystko zaczyna i na tym wszystko się kończy. Nim wejdziecie w jakikolwiek związek, musicie pamiętać, jaka jest Wasza wartość. Bardzo wiele kobiet, które swoje poczucie własnej wartości opiera na partnerze, później nie jest w stanie bez partnera funkcjonować. Boją się zakończyć toksyczny związek w obawie, że sobie nie poradzą. Pewność siebie przydaje się nie tylko w relacji z partnerem, ale także w relacji z rodziną. Znacie pewnie przykłady ze swojego bądź czyjegoś życia, gdy rodzina za bardzo ingeruje w związek. Narzuca swoje zdanie, uparcie podpowiada, jak wychować dziecko, czy umeblować dom. Wtedy też przyda się mieć porządny zapas pewności siebie, który pomoże ustalić granice. Serio, bez poczucia własnej wartości ani rusz.

Rozliczenie poprzedniego związku.

I nie chodzi o to, żeby usiąść z kalkulatorem i policzyć ile nas ten związek kosztował. Chodzi bardziej o rozliczenie emocjonalne. Wiele osób ma tendencje do zaczynania związku tuż po zakończeniu poprzedniego. Może to być spowodowane lękiem przed samotnością, chociaż nie zawsze jest to główny powód. W każdym razie, jeśli jest taka możliwość, to warto się na chwilę zatrzymać i przemyśleć kilka spraw dotyczących poprzedniego związku. Jeśli jest taka potrzeba, to można popłakać, poprzeżywać to, co się wydarzyło.Rozstanie ma wiele wspólnego z żałobą. To utrata kogoś bliskiego, który przez pewien czas był dla nas ważny i to bez względu, czy to my kogoś zostawiliśmy, czy ktoś nas.

Analiza poprzednich związków.

Przecież wszystko, co nam się w życiu przydarza, czegoś nas uczy. Więc dlaczego by nie nauczyć się czegoś z poprzedniego związku. Możemy przecież dzięki takiemu doświadczeniu, dowiedzieć się, jaki partner nam odpowiada, jakie cechy nas drażnią, jak my się zachowujemy w związku. To skarbnica wiedzy. Jeśli mieliśmy kilka związków, to też możemy się przyjrzeć, kogo wybieramy najczęściej. Czy są to łajdaki, łamiące nasze serca, czy może maminsynki, za których wszystko musimy robić. Jeśli jakaś cecha przeszkadzała nam w związku, to może warto się przyjrzeć, czy kolejny partner jej nie posiada.

Pozbycie się złudzeń. 

Naturalna konsekwencja poprzednich punktów. Nawet nie wiecie, ile kobiet mi się żali, że owszem wiedziały, że wiążą się z łajdakiem, ale myślały, że po ślubie się zmieni. No nie, nie zmieni się. Trzeba być realistą. Właśnie po to jest ta analiza poprzednich związków. Jeśli już dojdziemy do wniosku, że nie jesteśmy w stanie być z mężczyzną, który jest nieodpowiedzialny, to unikajmy takich jak ognia. Ja wiem, że na początku związku to wszystko nie wygląda tak strasznie i nawet ta nieodpowiedzialność wydaje nam się urocza i pluszowa jak miś. Tylko zauroczenie minie, a cecha, która tak Wam przeszkadza, rozkwitnie jak kwiat paproci w Noc Kupały. Pamiętajcie o tym.

Wzmożona czujność. 

Zanim wejdziecie w związek na całego i powiecie sobie sakramentalne tak, to poobserwujcie sobie Waszego wybranka, żeby nie było zaskoczeń. I nie chodzi o to, żeby go śledzić i sprawdzać, gdzie chodzi, z kim się spotyka i jak myje zęby. Chodzi o zwrócenie uwagi na różne sprawy. Na przykład, jak wypowiada się na temat swojej byłej dziewczyny. Ja wiem, że wolałybyście, żeby mówił, że to głupia dzikuska i że to Wy jesteście najwspanialsze pod słońcem, ale pamiętajcie, że Wy też (choć Wam tego nie życzę) możecie stać się jego byłymi. I wtedy już tak miło nie jest, gdy to o nas mówi się per głupia dzikuska. No i oczywiście na potrzeby tego postu użyłam bardzo ładnego określenia, ale w życiu tak miło nie jest i możemy usłyszeć określenia, które dalece wykraczają poza granice dobrego smaku. Czy w takim razie chcecie być z kimś, kto nie ma szacunku do kobiet, bo przecież była partnerka to też kobieta. Warto też się przyjrzeć, czy nasz przyszły partner spełnia obietnice. Czy jak mówi, że coś zrobi, to to robi? Jak wyraża się o swojej mamie? Jaką ma relację z kumplami? Po co to wszystko? A no po to, żeby później nie było zaskoczeń.

Gra w otwarte karty.

Powstało wiele gier planszowych skonstruowanych z myślą o parach, które rozpoczynają wspólną przygodą zwaną życiem. Są genialne, bo pomagają nam się lepiej poznać. Oczywiście, jeśli nie jesteście fanami takich gier, to zwyczajna rozmowa, też da radę. Chodzi przede wszystkim o to, że wiele par na początku związku nie widzi potrzeby, żeby rozmawiać na poważne tematy, które nie będą ich dotyczyły jeszcze przez wiele lat. Takim przykładem są na przykład dzieci. Czy partner chce mieć potomstwo, jeśli tak to ile, jakie imiona mu się podobają? Fajnie jest o tym porozmawiać. I oczywiście, że te odpowiedzi nie muszą być wiążące. Przecież to naturalne, że może się coś zmienić, ale przynajmniej wiemy, co o różnych rzeczach myśli partner. Koledzy partnera to też jeden z ważniejszych tematów. O ile na początku związku nam nie przeszkadzają, o tyle później mogą stać się przyczyną kłótni. Albo lubiany przez wszystkie pary temat wolności. Fajnie jest pogadać, czym dla nas jest wolność, gdzie są jej granice i tak dalej. Zaoszczędzi nam to w przyszłości kilku rozczarowań.

Psychoterapia. 

Wiem, że ten punkt może być dla Was śmieszny. Myślicie sobie no jasne, jeszcze czego? Mam iść na terapię przed rozpoczęciem związku? To może przed rozpoczęciem diety też mam zapukać do psychiatry? Ma to jednak sens i za chwilę powiem jaki. Tatiana Mindewicz-Puacz napisała ostatnio świetną książkę Miłość i co dalej. Opisuje w niej historie różnych kobiet, które tkwiły w nieszczęśliwych związkach. Źródło ich nieszczęścia kryło się w dzieciństwie i we wzorcach wyniesionych z domu. Oczywiście to duże uproszczenie, ale to, w jakich rodzinach się wychowaliśmy, ma spory wpływ na nasze późniejsze wybory. Bez wiedzy na ten temat, możemy ciągle wiązać się z mężczyznami, którzy na przykład nas ranią. Po to jest też ta analiza. Po to pisałam o tych łajdakach. Bo jeśli wszystkie nasze wybory są takie same, to może warto przyjrzeć się temu, dlaczego tak się dzieje. Dlaczego mimo tego, że nasz ojciec był alkoholikiem i robił w domu piekło, my też wiążemy się tylko z alkoholikami. Psychoterapeuta może pomóc to zrozumieć.

Praca nad zaufaniem. 

Wiele kobiet pyta mnie, jak wejść w nowy związek po zdradzie. Po pierwsze, to warto zaznaczyć, że zdrada nie zawsze musi oznaczać koniec związku. Wiele par, po dobrze przepracowanej zdradzie, żyje lepiej niż wcześniej. Jeśli jednak doszło do rozstania, to trzeba pamiętać, że nowy związek to nowy związek. A gdyby tak sytuacja była odwrotna i to Wasz partner podejrzewałby Was o zdradę tylko dlatego, że był kiedyś zdradzony? Kiepska sprawa, nie? Dlatego dobrze jest dowiedzieć się, co takiego miało miejsce, że w ogóle doszło do zdrady w Waszym poprzednim związku. Może Was to zdziwić, ale bardzo często zdrada ma dwoje rodziców. Najlepszym rozwiązaniem jest oczywiście terapia, czy to par, czy też indywidualna. Wtedy dowiemy się, co takiego zaszło, że związek się rozpadł przez zdradę. To może bardzo pomóc w kolejnym związku. Zarówno jeśli chodzi o nasze zachowanie, jak i podejście do partnera.

Na zakończenie wręcz muszę dodać, że to nie jest tak, że trzeba sobie te punkty wydrukować i odhaczać, przed wejściem w jakikolwiek związek. To są tylko luźne sugestie, które mogą pomóc, ale nie muszą. To nie jest gwarancja udanego związku, bo to tylko od nas zależy, jak sobie ułożymy nasz związek. Przecież ile par, tyle historii.

Pedagog, psychoterapeutka. Rocznik '86 / Kraków / Dwa koty / Radar absurdu / Roślinożerca / Gracz / Serialowy maniak

1 Comment

  • Niby proste, a przecież ciągle popełniamy te same błędy. Zgadzam się, myślę, że to prawda, że terapia jest potrzeba każdemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *