Mężczyźni różnią się od kobiet i od Goslinga

W ubiegłym roku pojechałam nad morze. Nasze. Polskie. Czułam niedosyt tą częścią Polski, jak wtedy gdy się zje tylko jednego pączka w Tłusty Czwartek. Przez całe dzieciństwo jeździłam w góry, a przekorny los (ten od Zenka) zesłał mi męża górala, więc nad morze nie było mi po drodze. Pojechałam w maju, bo chciałam zobaczyć piasek zamiast parawanów (choć tych i tak było sporo), pozbierać muszelki, a nie kapsle i zmoczyć stopę w wodzie z solą bez domieszki moczu. No i najważniejsze, czas oczekiwania na gofra trwa wtedy tyle, ile kupienie chusteczek w kiosku.

Nim zdążyłam podnieść pierwszą muszelkę, mój mąż już kąpał się w morzu. Niestety błąd ewolucji zamiast skrzeli dał mu płuca, ale i tak sobie radzi. Woda była zimna, jak dobrze schłodzona wódka, ale jak już wspominałam mój mąż to góral, więc jak na osobę, która do szkoły jeździła zaprzęgiem i uczyła się w igloo, nawet tego nie odczuł. Mam na dowód zdjęcie, jak się kąpie, ale zabronił mi go umieszczać pod groźbą zrzucenia na mnie swojego obowiązku składania upranych skarpetek. Aż tak głupia nie jestem, więc nie zaryzykowałam.

Ja natomiast miałam czas rozsiąść się wygodnie na piasku i popodziwiać świat. I naszła mnie taka refleksja. Mężczyźni różnią się od kobiet. I to nie dlatego, że piją piwo bez słomki i soku. Nie dlatego, że wolą piwo zamiast gofra i że w ogóle wolą piwo. Ale dlatego, że nie odczuwają wstydu. Albo przynajmniej tego nie pokazują.

Obok mnie przycupnęła urocza grupa młodych ludzi (brzmi, jakby to powiedziała moja babcia). W każdym razie urocza ekipa zawierała po równo kobiet, jak i mężczyzn. Spragnieni lata z żyłami wypełnionymi ognistą wodą, natychmiast pozrzucali wszystko, co na sobie mieli. Z wyjątek bielizny rzecz jasna. Młodzi mężczyźni, chyba poczuli wyzwanie widząc mojego pływającego męża i mówiąc co ja nie wejdę, ja nie wejdę, potrzymaj mi piwo, ochoczo ruszyli na podbój Bałtyku. Oczywiście przecenili swoją odporność na zimno lub nie wychowali się w górach lub nie doszacowali ilości ognistej wody we krwi, gdyż po minucie byli już z powrotem w bezpiecznej strefie, na kocyku, z piwem, rozmawiając z kolegami przez telefon tak kąpałem się, nie nie jest taka zimna.

Ale do brzegu. Dlaczego myślę, że mężczyźni nie czują wstydu? Otóż, podczas gdy mężczyźni z dumą prezentowali swoje długo ćwiczone mięśnie piwne, kobiety zakrywały się, czym tylko mogły. Nie było mowy o wstaniu bez chusty, szczelnie owiniętej wokół ciała. I nie, nie chodzi o to, że było im zimno, bo gdyby tak było, nie siedziałyby w kostiumach. Woda była zimna, ale dzień był ciepły i słoneczny. I oczywiście nie wszystkie kobiety na plaży tak miały, były też takie, co leżały normalnie. Ale to była mniejszość.

Natomiast moje wnikliwe oko nie dostrzegło ani jednego faceta bez koszulki, który siedziałby wstydliwie, wciśnięty w kąt parawanu, przykryty ręcznikiem od stóp do głów. Jakoś tak się przyjęło, że facet może wyglądać, jak zechce, a kobieta ma sprostać oczekiwaniom społeczeństwa. Co w toku ewolucji poszło nie tak, że mężczyźni ganiają, jak niedźwiedzie, owłosieni od stóp do głów, a kobieta, jak nie ogoli nóg, to koniec świata? Dlaczego facet bez makijażu wygląda ok, a kobieta bez makijażu jest brzydka i ma nie wychodzić z domu?

I tak obarczone tymi wszystkimi oczekiwaniami siedzimy pokurczone na plażowych kocykach, zamiast z dumą prezentować, to co mamy. Nawet jeśli nie jest to idealne. I żeby było jasne, niech każdy sobie siedzi, jak chce. Nie zamierzam nikomu mówić, jak ma żyć. Chodzi mi tylko o ten aspekt robienia lub nierobienia czegoś tylko przez wzgląd na to, że nie wypada. Przecież faceci nie są ślepi. Widzą, jak można wyglądać. Każdy chyba widział Goslinga w filmie „Kocha, lubi, szanuje” (jeśli nie, to zdjęcie zamieszczę pod wpisem). A mimo to zupełnie im to nie przeszkadza, że są mężczyźni, nawet na tej samej plaży, którzy wyglądają lepiej.

Dlaczego my kobiety, nie mamy podobnie? Dlaczego siedzimy w tych chustach, nawet jeśli mamy poczucie, że zaraz się rozpuścimy, tylko dlatego, że jakaś dziewczyna obok ma idealnie wyćwiczone ciało? Przecież każdy ma w życiu inaczej, każdy ma jakieś inne priorytety, ale każdy zasługuje na to samo. I nie chodzi tylko o to, aby poleżeć dumnie na plaży…

Pedagog, psychoterapeutka. Rocznik '86 / Kraków / Dwa koty / Radar absurdu / Roślinożerca / Gracz / Serialowy maniak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *