Szukaj...

Wśród pacjentów najwięcej zainteresowania wzbudza to, co się będzie działo za tymi tajemniczymi drzwiami. Czy będziemy leżeć na kozetce? Czy już na początku dowiemy się, jak poradzić sobie z naszym problem? Czy terapeuta powie nam wprost, co mamy robić?

Nim zacznę, chciałam podkreślić, że wybór odpowiedniego terapeuty, jest bardzo ważny i może w bezpośredni sposób wpłynąć na postępy w terapii. Nie bój się sprawdzać kompetencji terapeuty. Nie bój się pytać o rzeczy, które Cię niepokoją. Nie dopuść do sytuacji, w których Twój terapeuta przekracza granice, nie słucha Cię lub narzuca swoje zdanie. Pamiętaj, że chodzi o Twój czas, Twoje pieniądze i przede wszystkim Twoje zdrowie.

A teraz do sedna.

Pierwsza konsultacja

Pierwsza konsultacja jest zupełnie niezobowiązująca. Nie bój się jej. Nie musisz niczego podpisywać. Nie będziesz musiał się na nic zgadzać. Nie musisz się też jakoś specjalnie się do tego przygotowywać. Po prostu, przyjdź, opowiedz o swoim problemie i posłuchaj, co terapeuta ma do powiedzenia. Często jest tak, że terapeuta po tym, co powiesz będzie w stanie postawić już wstępną diagnozę. 

Ten pierwszy kontakt pozwoli Ci mniej więcej ocenić, czy dobrze się czujesz się w towarzystwie terapeuty. Czy Cię słucha, czy jest zaangażowany w Twój problem. 

Najczęściej takich konsultacji jest kilka. Pierwsza służy temu, żeby dowiedzieć się z jakim problemem przychodzisz. Na drugiej terapeuta może poprosić Cię, żebyś opowiedział o swojej życiowej sytuacji, o relacjach w rodzinie. Na trzeciej terapeuta podsumowuje wszystko, czego się o Tobie dowiedział i sugeruje, co dalej. Terapeuta wraz z pacjentem ustala cel terapii, po spełnieniu którego dobiegnie ona końca. Jest to wstępny cel, który podczas terapii może ulec zmianie z uwagi na większą ilość informacji o pacjencie. 

Oczywiście ilość konsultacji różni się w zależności od sposobu pracy terapeuty. Nie ma tutaj jasno określonych zasad. Jeśli Twój terapeuta proponuje Ci tylko jedną konsultację, to nie ma powodów do obaw.

Kontrakt terapeutyczny

Po konsultacjach pacjent podejmuje decyzję, czy chce skorzystać z terapii. Zawierany jest wtedy setting, czyli kontrakt terapeutyczny. Spokojnie! To tylko tak strasznie brzmi, ale chodzi o nic innego, jak zbiór zasad, które będą obowiązywały podczas terapii. Zanim je wymienię dodam tylko, że kontrakt ma na celu jasno określić zasady terapii, ale jest również ważną jej częścią. To, jak traktujemy te zasady, może być później omawiane na sesjach i  będzie miało wpływ na przebieg terapii.

W kontrakcie terapeutycznym ustalamy najczęściej czas trwania terapii, częstotliwość spotkań, zasady dotyczące odwoływania sesji i płatności. 

Czas trwania terapii – różni w zależności od tego, czy korzystamy z terapii długoterminowej, czy krótkoterminowej. W długoterminowej terapii zazwyczaj nie określa się dokładnych ram czasowych. Przeważnie trwa ponad rok, a jej końca nie wyznacza data, tylko realizacja celu, który postawiliśmy sobie na początku. Jak już wcześniej pisałam, cel ustalamy sobie na początku terapii, ale może on ulec zmianie. Terapia długoterminowa zalecana jest dla osób, których problemy są już mocno zakorzenione, w związku z czym potrzebują więcej czasu na ich rozwiązanie. W terapii krótkoterminowej czas trwania jest jasno określony i zazwyczaj wynosi od kilku do kilkudziesięciu sesji. Ważne, aby ten termin był dotrzymany. Korzyścią takiej terapii jest z pewnością fakt, że krótszy czas terapii motywuje do efektywniejszego działania, co przekłada się na szybsze zmiany w życiu pacjenta. 

Częstotliwość spotkań – spotkania przeważnie  odbywają się raz lub dwa razy w tygodniu i trwają 50 minut. Muszą być to stałe dni i stałe godziny. Dlaczego jest to tak ważne? Stałość sesji daje pacjentowi poczucie bezpieczeństwa. Nie trzeba zastanawiać się, kiedy i o której odbędzie się kolejne spotkanie. Daje też terapeucie dodatkową wiedzę o pacjencie i przebiegu terapii. Jeśli pacjent notorycznie się spóźnia, z pewnością zostanie to omówione na sesji. Może trudno to zrozumieć, ale w psychoterapii dużo rzeczy dzieje się w nieświadomości. Może okazać się, że na terapii zostanie poruszony jakiś ważny dla nas temat, ale w trakcie sesji nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Później w naszym życiu dzieją się różne rzeczy, a my odwołujemy kolejną sesję, bo coś nam wypadło. Często jest to sygnał że na sesji wydarzyło się coś ważnego i powinniśmy omówić to na najbliższym spotkaniu. 

Odwoływanie sesji i płatności na nieobecności – ten punkt zawsze budzi najwięcej kontrowersji. Pacjenci dziwią się, dlaczego muszą zapłacić za sesję, która się nie odbędzie. Przecież w żadnych usługach nie występuje takie zjawisko. Z racji tego, że ten wymóg jest bardzo negatywnie oceniany, niektórzy terapeuci wprowadzają pewne wyjątki. Pacjent, który poinformuje o swojej nieobecności dzień wcześniej, nie musi płacić za nieobecność. Ten termin może się różnić u różnych terapeutów. Płatności za nieobecności mają swoje dwa uzasadnienia. Pierwsze dotyczy strony praktycznej. Gdy pacjent nie przyjdzie na sesję i nie poinformuje o tym, terapeuta ma straconą godzinę, podczas której siedzi w gabinecie i czeka na pacjenta. Jeśli zdarzy się tak, że kilku pacjentów odwoła sesje jego dzień pracy jest rozbity.  Należy pamiętać, że po to umawiamy pacjenta na stały dzień i godzinę, żeby zapewnić mu termin mimo wszystko. Nie możemy przekładać pacjentów, jak nam pasuje, ponieważ byłoby to ze szkodą dla ich poczucia bezpieczeństwa, o którym już pisałam. 

Drugie uzasadnienie tych płatności jest bardziej symboliczne i dostarcza terapeucie wiedzy na temat pacjenta. To, czy pacjent płaci za sesje regularnie, czy zgadza się na płacenie za nieobecności, świadczy o jego zaangażowaniu w terapię oraz o tym, jak wyglądają jego relacje z bliskimi. Jeśli terapeuta mówi na początku, że sesje będą się odbywać w każdy czwartek o godzinie 11.00, to daje do zrozumienia, że ten czas przeznacza dla konkretnego pacjenta. Że o tej porze będzie czekał na niego w gabinecie. To od pacjenta zależy czy zechce z tego skorzystać, czy też nie. Bardzo często zdarzają się sytuacje, w których pacjent niepłaceniem za sesje (nawet te, które już się odbyły) chce ukarać terapeutę chociażby za to, że ten był na urlopie lub za to, że na sesji dowiedział się o czymś niewygodnym, z czym się nie zgadza. Wszystkie te zachowania są zazwyczaj omawiane na sesji i dostarczają sporo informacji o pacjencie. 

Ważne! Są to przykłady rzeczy występujących w psychoterapii psychodynamicznej. Nie muszą występować w Twojej terapii, bo nie każdy terapeuta korzysta z tej formy pracy.  

Terapia 

Terapia, podobnie jak wiele rzeczy, które tu opisuję różni się w zależności od wielu czynników. To, w jakim nurcie pracujemy, czy jesteśmy na terapii grupowej czy indywidualnej, długoterminowej czy krótkoterminowej i wreszcie do jakiego terapeuty trafimy, może mieć wpływ na to, jak będzie wyglądała.

Każda terapia opiera się na rozmowie. Zazwyczaj na sesjach będziemy rozmawiać, o tym, co się aktualnie u nas dzieje, co czujemy, jakie mamy przemyślenia, co się nam przypomni z dzieciństwa. Czasami terapeuta poprosi, żebyśmy opowiedzieli o swoich snach, czasami dostaniemy jakieś zadanie domowe. Czasem terapeuta będzie zadawał pytania, a czasem milczał. Metody pracy z pacjentem są różne. Niektórzy terapeuci czerpią wiedzę z różnych nurtów i tworzą własny styl pracy, dlatego trudno jest mi w tym rozdziale napisać, co jest właściwe, a co nie. 

Postanowiłam, że pokażę Ci, jak to wygląda w psychoterapii psychodynamicznej, ponieważ moje wykształcenie dotyczy właśnie tego nurtu.

Zacznijmy od tego, że terapia nie jest łatwym przeżyciem. Musimy pamiętać, że na terapii będziemy musieli mierzyć się z naszą przeszłością, ze swoimi słabościami. Nieraz zdarzy nam się usłyszeć jakąś niewygodną dla nas prawdę o sobie. Będziemy musieli testować swoje nowe zachowania w naszym codziennym życiu. Mogą przychodzić chwile zwątpienia, kryzysu. Nasi bliscy mogą nie rozumieć naszych zmian, nie akceptować tego, co się z nami dzieje. Dlatego tak ważnym jest, aby na terapię zgłosić się z własnego przekonania. Wtedy łatwiej będzie nam przetrwać trudniejsze chwile, które na terapii zdarzają się dość często.  

W psychoterapii psychodynamicznej duży nacisk kładzie się na relację. Z racji tego, że jest to terapia długoterminowa, relacja z terapeutą będzie ulegała zmianie. Dzieje się to za sprawą tak zwanego przeniesienia. Na czym to zjawisko polega? Otóż w psychoterapii psychodynamicznej terapeuta nie opowiada o sobie na sesji, co często wywołuje u pacjentów frustrację. Ale to właśnie dzięki temu, że nie mamy wiedzy na temat życia osobistego terapeuty jesteśmy w stanie przelać na niego uczucia, które są nieświadome i dotyczą osób z naszego życia, najczęściej rodziców lub innych ważnych obiektów. Skrywane dotąd uczucia wychodzą na światło dzienne, dzięki czemu możemy się im przyjrzeć i popracować nad nimi w bezpiecznych warunkach. Uczymy się też, że relacje to nie tylko to, co wynieśliśmy z domu.

Ważne jest jeszcze jedno zagadnienie a mianowicie przeciwprzeniesienie, czyli reakcja terapeuty na pacjenta. To naturalne, że terapeuta też będzie odczuwał pewne uczucia do pacjenta. To, jak reagujemy na pacjenta, jest równie ważne, ponieważ mówi nam o tym, jakie emocje wywołuje pacjent w swoim środowisku. Z jakimi reakcjami na swoją osobę mierzył się lub mierzy się do dziś. Przeciwprzeniesienie często dostarcza terapeucie wiedzy o nim samym. Oczywiście nie są to rzeczy, o których terapeuta mówi pacjentowi. O przeciwprzeniesieniu najczęściej rozmawia z superwizorem, który mu pomaga zrozumieć jego uczucia. 

Zakończenie

Gdy zarówno pacjent, jak i terapeuta są usatysfakcjonowani z postępów, a cele zostały spełnione, można zacząć myśleć o zakończeniu terapii. Niestety nie jest to łatwy proces dlatego też zazwyczaj trwa kilka sesji. Trzeba zrozumieć, że terapia długoterminowa trwa ponad rok. W tym czasie dzieją się w naszym życiu różne ważne rzeczy, które omawiamy z terapeutą. Czujemy się bezpiecznie. Dodatkowo zwyczajnie w świecie przywiązujemy się do terapeuty. Jak łatwo się domyślić, myśl, że terapia już się kończy i musimy radzić sobie sami, może nas nieźle przerazić. Często zdarza się więc tak, że gdy pacjent poczuje się lepiej i terapeuta zaczyna mówić o zakończeniu terapii, pacjent nagle zaczyna się gorzej czuć. Jest to naturalna reakcja obronna.

Zadaniem terapeuty jest więc wzmocnienie pacjenta i wyjaśnienie mu, skąd wziął się ten nagły spadek nastroju. Mogą być też sytuacje, że pacjent nie chce mierzyć się z uczuciami na ostatnich sesjach i sam przerywa terapię już pod koniec jej trwania. Trzeba pamiętać, że w takim przypadku terapia nie jest zakończona, tylko przerwana. Nie jest to dobre, bo pokazuje, że być może pacjent nie poruszył wszystkich ważnych spraw na terapii i nie przepracował tego, jak może wyglądać rozstanie. Zakończenie terapii, uporządkowanie tego, co udało się osiągnąć jest niezmiernie ważne. Oczywiście nie zawsze te rozstania są smutne. Czasami pacjenci czują radość i ogromną satysfakcję, że udało im się przebrnąć przez ten trudny czas. Moja rada jest taka, że jeśli terapeuta zacznie Ci mówić o zakończeniu, a Ty czujesz, że to jeszcze nie ten moment, od razu o tym powiedz. Nie kończ, nie przerywaj terapii. Może okazać się, że nierozwiązane rzeczy powrócą w przyszłości jak bumerang i znów będziesz potrzebować pomocy.

Po terapii

Po dobrze przeprowadzonej terapii komfort naszego życia może znacząco wzrosnąć. Należy jednak pamiętać, że bez naszego zaangażowania nic się nie zmieni. Na początku z pewnością będziemy czuć się zagubieni. Wizja, że już od teraz musimy radzić sobie sami, może być paraliżująca. Ale z czasem zaczniemy wykorzystywać całą zdobytą wiedzę i wcielać ją w życie. Terapia nie sprawi, że już nigdy nie będziemy mieć problemów lub, że już nigdy nie poczujemy się gorzej. Może jedynie nauczyć nas, jak mamy reagować na różne sytuacje, ale to my zadecydujemy czy z tej wiedzy skorzystamy.

Może zdarzyć się tak, że w przyszłości będziemy znowu potrzebowali skorzystać z terapii. Nie ma w tym niczego złego. Najczęściej zaczynamy terapię w jakimś konkretnym, przełomowym lub ważnym dla nas etapie życia. Z czasem my sami się zmieniamy  i przychodzi czas na nowy etap w naszym życiu. Możemy pójść na terapię będąc singlem, a po kilku latach zgłosić się ponownie, ponieważ wzięliśmy ślub i mamy dzieci, co sprawiło, że ujawniły się jakieś problemy, o których wcześniej nawet nie myśleliśmy. 

Możemy też ponownie skorzystać z terapii, jeśli poprzednia nie przyniosła rezultatów lub dlatego, że poprzedni terapeuta był dla nas nieodpowiedni. Nie należy bać się kończenia terapii i zmiany terapeuty nawet po jakimś czasie od rozpoczęcia. Wszystko czego się nauczymy, może być nam pomocne w życiu. Ale ważne jest jedno. Nim przerwiesz terapię, postaraj się opowiedzieć o swoich uczuciach. Co Ci w terapeucie lub terapii nie odpowiada. Terapeuta nie jest w stanie czytać w naszych myślach i czasami nie zdaje sobie sprawy jak my odbieramy różne rzeczy. Jeśli jednak po szczerej rozmowie, terapeuta nadal się nie zmieni, warto rozejrzeć się za kimś innym. 

Pedagog / Psychoterapeutka / Rocznik '86 / Kraków / Dwa koty / Radar absurdu / Roślinożerca / Serialowy maniak

«

»

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Newsletter

Wypełnij formularz i zapisz się na newsletter

Listy miłosne

Listy miłosne to cotygodniowe maile pełne porad, wsparcia, opowiadań, zadań do zrobienia, kart pracy i innych ciekawych treści.

Ode mnie dla Ciebie.

Instagram