Szukaj...
ZWIĄZEK

Przyczyny zazdrości

Czy zazdrość jest szkodliwa dla związku, czy nie? Ilość naukowców zajmująca się tym zagadnieniem pokonuje nawet tych od badań nad szkodliwością kawy. Bo z jednej strony zazdrość dodaje związkowi pikanterii, pokazuje, czy partnerowi na nas zależy, ale z drugiej strony uprzykrza nam życie i może prowadzić do rozpadu związku. W dzisiejszym poście weźmiemy na tapet przyczyny zazdrości i rozprawimy się z nimi, jak fryzjer z odrostami.

Zacznijmy od tego, że zazdrość zazwyczaj towarzyszy nam od dzieciństwa. Na początku zazdrościmy koleżance zabawek, później chłopaka, a następnie figury lub dobrej pracy. Kluczowe w zazdrości jest porównywanie się do innych i widzenie siebie w tej gorszej pozycji. Gdy tylko odrobina zazdrości wkradnie się w nasze życie, od razu widzimy, jak beznadziejni jesteśmy, a jak fantastyczny jest ten, komu zazdrościmy.

Gdy już dostrzeżemy, że ktoś jest lepszy, fajniejszy, ładniejszy (oczywiście według nas), to z automatu obniżamy poczucie własnej wartości. Trudno jest nam wtedy dostrzec swoje zalety lub pozbyć się tego nieszczęsnego poczucia rywalizacji. Zazdrość skutecznie potrafi nam wypaczyć widzenie świata i nas samych.

Dlatego jest to tak niebezpieczne w związku. Jeśli nasze uczucia i działania opierają się tylko na naszej, często zakłamanej lub zniekształconej wizji partnera, to możemy być pewni, że w jakiś sposób odbije się to na naszym związku.

No to jak to w końcu jest z tą zazdrością? Dobra dla związku, czy unikać jak ognia? No cóż, wydaje mi się, że nie istnieje coś takiego jak dobra zazdrość w związku. Zazdrość to naprawdę trudne do okiełznania zjawisko i nie każdy potrafi nad nim zapanować. Gdy uczucie zazdrości dochodzi do głosu, zaczynamy odczuwać różne negatywne emocje, lęk, niepewność, złość. Nie zapominajmy, że te emocje rodzą się w naszej głowie często bez powodu. To my wyobrażamy sobie, że nasz partner może nas zdradzić z koleżanką z pracy i to my widzimy lub interpretujemy różne sytuacje, tak by potwierdzały naszą teorię. Najczęściej dzieje się tak, ponieważ już od dawna w naszym związku rozgościł się pan Brak Zaufania. I to on jest naszym złym doradcą i to on pokazuje nam te sytuacje, które mogą potwierdzać niewierność partnera.

To nie jest tak, że w zdrowym związku jesteśmy zaślepieni i bezgranicznie ufamy naszemu partnerowi. Wręcz przeciwnie, w zdrowym związku widzimy znacznie więcej, ponieważ oprócz tego, że nasz partner jest atrakcyjny i może się podobać, widzimy też to, że my także jesteśmy atrakcyjni i również możemy się podobać. Przecież nie jesteśmy bohaterami bajek Disneya i zdajemy sobie sprawę z tego, że nasz związek może nie okazać się tym jedynym do końca życia, ale to myślenie nie powinno stać się naszą obsesją.

Ale to nie wszystko, co chciałam napisać. Poniżej opisuję jeszcze kilka przyczyn występowania zazdrości w związku.

Atrakcyjność

A właściwie jej brak. To, że czujemy się mniej atrakcyjni od partnera lub od znajomych, którzy go otaczają, często wyzwala w nas największe pokłady zazdrości. Zamiast skupić się na sobie, całą uwagę poświęcamy innym. Nieustannie się porównujemy, oczywiście na naszą niekorzyść. Mamy pretensje, że nasz partner otacza się atrakcyjnymi osobami. Zaczynamy kontrolować, z kim pracuje, z kim się spotyka. Dalszy scenariusz jest już chyba jasny.

Partner na wyłączność

Dla bardzo wielu osób partner jest na wyłączność i na całe życie. Jak łatwo się domyślić, wszystkie odstępstwa naszego partnera od naszej osoby są niemile widziane. A więc zarówno kontakty w pracy, jak i z kolegami czy też jego rodziną. Stajemy się zaborczy i chcemy, aby partner miał nas w centrum swojej uwagi. Taki model partnerstwa może nie przetrwać próby czasu, chyba że partner jest bardzo cierpliwy i wyrozumiały lub faktycznie jesteśmy dla niego centrum wszechświata. Ale to musi być jego decyzja, a nie nasze oczekiwania.

Matczyne rady

Oprócz rad oczywistych typu nie wychodź z umytą głową, zostaw ziemniaki, zjedz mięsko, dostajemy w pakiecie te dotyczące ufności. Może się tak zdarzyć, że w dzieciństwie słyszeliśmy, jak mama mówiła, że facetom to nie można ufać. No i nie ufacie.

Demony przeszłości

Kto z nas się z nimi nie mierzy? Problem zaczyna się wtedy, kiedy rozgoszczą się w naszym życiu na dobre. Czasami wystarczy, że raz zaufamy i się sparzymy, a potem już jakoś leci. Oczywiście, jeśli mieliśmy w przeszłości przykre wydarzenia, to nie znaczy, że mamy nie być ostrożnym. Wręcz przeciwnie, przeżycia z przeszłości powinny nas czegoś nauczyć, powinniśmy wyciągnąć wnioski, ale zdecydowanie nie powinniśmy naszą przeszłością obarczać obecnego partnera i kazać mu ponosić konsekwencje naszych wcześniejszych wyborów, bo to jest zwyczajnie nie fair.

Prowokacje

No chyba, że trafi nam się partner, któremu prowokowanie nas sprawia wyjątkową radość. No bo przecież, jak nasz partner zauważy, że mamy problem z zazdrością, to może zacząć to wykorzystywać. Może nas szantażować, może nam sprawiać przykrość. Takie zachowanie może być też związane z jego niskim poczuciem własnej wartości, które stara się ukryć w taki, a nie inny sposób. Wzbudzanie zazdrości u partnerki, to też „dobry” sposób, na pokazanie jej, że jest się kimś wyjątkowym, kto w każdej chwili może mieć inną. Te sytuacje mogą poważnie wpłynąć na związek i powinny być konsultowane na terapii par.

Koleżanki

Są koleżanki, które życzą dobrze, ale są też koleżanki, które życzą źle i nie występują tylko w brazylijskich telenowelach. Nie twierdzę, że tych drugich jest tak wiele, ale każda z nas może na taką trafić. To rodzaj koleżanek, które z jakąś niezdrową wręcz satysfakcją zinterpretują zachowanie naszego partnera jako niewłaściwe i doradzą nam, byśmy bardziej przyglądały się jego zachowaniom, bo coś tu „śmierdzi”. To one powiedzą nam, że przeglądanie jego telefonu jest OK. To one dadzą nam rozgrzeszenie, gdy zaczniemy naszego partnera śledzić. To one utwierdzą nas w przekonaniu, że jeśli nasz partner zacznie się po tym wszystkim na nas skarżyć, to znaczy tylko jedno: MA KOGOŚ. No i bądźmy gotowe na soczyste opowieści naszych koleżanek, które biedne natrafiały na samych łajdaków, co to zdradzali na prawo i lewo. Po takich opowieściach nawet zbyt długie wynoszenie śmieci może okazać się początkiem końca związku.

Rywalizacja na zazdrość

Jest wiele fajnych małżeńskich zabaw, ale bardzo często para wybiera zabawy, które kończą się dla niej źle. Tak jest w przypadku gry pod tytułem „kto jest większym zazdrośnikiem”. A z racji tego, że wiele osób rywalizację ma we krwi, idziemy w to, jak w masło. Reguły gry nie są do końca jasne, ale mam lekkie podejrzenia, że wygrywa ten, kto pierwszy rozwali związek. Pamiętajcie, że ta gra uzależnia i syndrom jeszcze jednej tury, może skończyć się dla Was tragicznie.

Filmowe inspiracje

Wielokrotnie pisałam, że lubię filmy romantyczne i nic mnie nie powstrzyma przed ich oglądaniem. Owszem, zdarza mi się mojemu mężowi mówić, czy widzisz, jak on na nią patrzy, widzisz jakie kwiaty kupuje? Ale w większości są to żarty, bo co jak co, ale związek to mi się w życiu udał i nie mam co narzekać. Nie wszyscy jednak będą interpretować te same sceny podobnie. Na tym polega moc sztuki, że w każdym wywołuje inne emocje. Każdy ma prawo odbierać sztukę na swój sposób. Jeśli oglądamy film romantyczny i dostrzegamy tylko to, jak facet zachowuje się w związku, a później wiercimy dziurę w brzuchu naszemu partnerowi, to znaczy, że film trafił w nasz czuły punkt. Podobnie z zazdrością. Jeśli jesteśmy wyczuleni na ten temat, będziemy w filmach szukać potwierdzenia np. tego, jak niewierni potrafią być mężczyźni lub jakich sztuczek używają, żeby ukryć swoje kłamstwa. Polecam obejrzeć film „Oczy szeroko zamknięte”.

Zła teściowa

Z jakiegoś powodu teściowa jest jednym z ulubionych tematów do żartów. Ciekawe dlaczego? No ale nie będziemy w tym punkcie zastanawiać się na tym zagadnieniem, a spojrzymy na teściową jako źródło zazdrości. Tak, tak dobrze zrozumieliście. No bo niech wsadzi palec pod budkę, każdy, kto choć raz poczuł ukłucie w sercu, widząc, jak nasz partner patrzy na swoją mamę, jak o niej mówi, jak staje w jej obronie. I nie mówimy tu o normalnej, zdrowej relacji pomiędzy mężczyzną a jego matką. Chodzi tu o relację, w której partner nie odciął jeszcze pępowiny i w jego życiu najważniejszą kobietą jest właśnie mamusia, później łaskawie my. I to tylko wtedy, gdy jesteśmy dobrymi partnerkami, które przymykają oko na jego relację z matką. Gdy zaczyna nam się to nie podobać i zaczynamy o tym mówić, spadamy z zaszczytnego drugiego miejsca na sam koniec listy. To trudny temat, z pewnością nienadający się do żartów. Myślę, że powstanie osobny post poświęcony tej tematyce.

Na koniec jeszcze dodam kilka słów. Przyczyn zazdrości może być tyle, ile związków. To nie jest zamknięta lista i z pewnością każdy z Was coś by jeszcze dodał. Dla jednych zazdrość będzie czymś pozytywnym, co sprawiło, że związek odżył, dla innych był to gwóźdź do przysłowiowej trumny. Wiem jedno, trzeba na to uczucie uważać, bo gdy zostanie wypuszczone z klatki, to może poważnie namieszać w życiu pary, która nie będzie umieć sobie z nią poradzić.

Inne posty o zazdrości:

Trzy oblicza zazdrości.

Pedagog / Psychoterapeutka / Rocznik '86 / Kraków / Dwa koty / Radar absurdu / Roślinożerca / Serialowy maniak

«

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Newsletter

Wypełnij formularz i zapisz się na newsletter

Listy miłosne

Listy miłosne to cotygodniowe maile pełne porad, wsparcia, opowiadań, zadań do zrobienia, kart pracy i innych ciekawych treści.

Ode mnie dla Ciebie.

Instagram