Szukaj...

Zacznijmy od tego, że psychoterapia kojarzy nam się dwojako. Z jednej strony mamy przed oczami przerażające sceny z psychiatrycznych korytarzy, żywcem wyjęte z filmów grozy. Z drugiej zaś mamy do czynienia z czymś prestiżowym, co za Oceanem, musi mieć każdy, w zestawie obowiązkowym z prawnikiem.

Psychoterapia obrosła mitami, jak pączek lukrem. Wydaje nam się, że ta wątpliwa przyjemność jest przeznaczona tylko dla „wariatów”. Wyobrażamy sobie, że po przekroczeniu progu gabinetu ktoś nas łapie i wiąże w kaftan bezpieczeństwa. Wierzcie lub nie, ale miałam pacjentów, którzy po pierwszej konsultacji mówili: „jednak nie jest tu tak strasznie, jak myślałem”. 

Mimo, że coraz częściej mówi się o tym, że psychoterapia to normalna forma korzystania z pomocy, zupełnie tak, jak wizyty u okulisty czy kardiologa, to gdy tylko dowiemy się, że ktoś z bliskich był na terapii przebiega przez myśl „a jednak, coś jest z nim nie tak”, „od zawsze był jakiś dziwny”. 

Tymczasem okazuje się, że wszystkie mity pryskają wraz z przekroczeniem tego owianego wątpliwą sławą progu. Nikt nas nie wiąże w żadne kaftany, nikt nas nie traktuje dziwnie, nikt z nas nie kpi. Mało tego, w tym strasznym miejscu jest ktoś, kto być może po raz pierwszy szczerze nas wysłucha. Ktoś, kto nas nie oceni. Ktoś, kto za priorytet ma nasze dobro i chce nam pomóc.

Ludzie powątpiewają w skuteczność psychoterapii z uwagi na formę leczenia. Niektórzy nie są w stanie zrozumieć, że sama rozmowa może okazać się pomocna. Zwłaszcza, iż panuje przekonanie, że tylko pacjent coś mówi, a terapeuta przeważnie milczy.

Więc czym właściwie jest ta psychoterapia?

Może trudno w to uwierzyć, ale leczniczą formą psychoterapii jest RELACJA, która tworzy się pomiędzy pacjentem a terapeutą. Kluczowym elementem terapii jest też poczucie bezpieczeństwa. Dzięki niemu pacjent jest w stanie opowiedzieć terapeucie o swoich przeżyciach i w komfortowych warunkach może nad nimi pracować. Rolą terapeuty jest wytłumaczenie pacjentowi, w jaki sposób sytuacje z przeszłości wpływają na jego obecne życie. Terapeuta słucha pacjenta i łączy ze sobą fakty, których pacjent sam nie dostrzega. Pomaga też przepracować trudne wątki z przeszłości, które powracają do pacjenta w jego obecnym życiu i odciskają piętno na jego relacjach, pracy, rodzinie. 

W pracy psychoterapeutycznej pacjent ma możliwość przyjrzeć się relacjom, które obecnie odtwarza. Każdy z nas ma w sobie zachowane pewne wzorce, które wyniósł z dzieciństwa. Są one tak silne, że zupełnie nieświadomie odtwarzamy je w dorosłym życiu. Najczęściej są to relacje z rodzicami, ale trzeba pamiętać, że terapia nie polega na obwinianiu rodziców za nasze problemy. To jak wygląda nasze życie, zależy tylko od nas. Terapeuta może nam wyjaśnić, jakie wzorce odtwarzamy, ale to my sami decydujemy, czy zechcemy je zmienić, czy nie. 

I tak właśnie przechodzimy do kolejnego etapu psychoterapii, czyli wcielania w życie tego, o czym się dowiedzieliśmy. Oczywiście bezpieczne warunki panujące na terapii tylko nam w tym pomagają. Możemy się o wszystko pytać i na nowo pracować nad tym, co się nie powiodło albo czego nie byliśmy pewni. Testujemy nowe rozwiązania i metody. 

Możemy to porównać do pracy z dietetykiem. Dietetyk na pierwszym spotkaniu słucha nas i określa, jaki jest nasz problem. Szuka z nami rozwiązań, które mają przynieść określony skutek. My te rozwiązania wcielamy w życie i przyglądamy się, czy działają. Jeśli nie, to wracamy do specjalisty i na nowo przyglądamy się naszym problemom. Może się też okazać, że nie mamy ochoty stosować się do nowych zasad żywienia, ale wiedza zdobyta podczas konsultacji już w nas pozostaje i za każdym razem to my decydujemy, czy z niej skorzystamy, czy nie. 

 

Dlaczego w psychoterapii tak ważne jest to, co się działo w naszym dzieciństwie? Czy naprawdę nasze najwcześniejsze doświadczenia mają taki duży wpływ na to, co się z nami teraz dzieje? Otóż w psychoterapii psychodynamicznej uważa się, że to właśnie okres dzieciństwa odgrywa najważniejszą dla nas rolę. Gdy jesteśmy dziećmi, mamy określone zdolności poznawcze. Nasze rozumienie świata jest specyficzne i często koncentruje się tylko wokół naszej osoby. Jeśli w dzieciństwie mieliśmy do czynienia z ojcem alkoholikiem, a mama ciągle straszyła nas, żebyśmy byli cicho, bo tata się zdenerwuje i zacznie pić, to bardzo szybko utwierdzamy się w przekonaniu, że za alkoholizm naszego ojca jesteśmy odpowiedzialni właśnie my. Rozważamy, że może gdybyśmy nie byli tacy niegrzeczni, to tata w ogóle by nie pił.

Dlatego tak ważne jest posiadanie mądrych, empatycznych rodziców, którzy tłumaczą nam świat i mówią, że na niektóre rzeczy nie mamy wpływu. Jeśli takich rodziców zabraknie, to dorastamy w poczuciu winy, ciągle potwierdzając swoją teorię. Gdy zaczynamy spotykać się z dziewczyną lub chłopakiem i dostajemy kosza, wspomnienie z dzieciństwa powraca. Często jest tak, że silnie zakorzenione poczucie winy doprowadza do tak zwanej samospełniającej się przepowiedni. Sami swoim zachowaniem doprowadzamy do sytuacji zerwania z partnerem tylko po to, aby potwierdzić to, jak beznadziejni jesteśmy. Te pochodzące z dzieciństwa i utrwalane przez lata wzorce mogą bardzo uprzykrzyć nam życie, ale z racji tego, że nie znamy innych zachowań, ciągle tkwimy przy swoim.

Dopiero terapia pokazuje nam, że np. alkoholizm naszego ojca nie miał nic wspólnego z naszą osobą. Że nasze zachowanie nie miało wpływu na to, czy ojciec będzie pił, czy nie. Że nasza matka mówiła tak w wyniku swojej bezradności. 

Jeśli to czytasz, pewnie myślisz sobie, że to przecież oczywiste. Że nawet jeśli mieliśmy takie myśli w dzieciństwie, to dorastając zobaczyliśmy, jak wygląda sytuacja w naszym domu i zrozumieliśmy, że nie mieliśmy z tym nic wspólnego. Oczywiście może tak być, ale uświadomienie sobie tego, a pozbycie się zakorzenionych mechanizmów to dwie różne rzeczy. To zupełnie jak z odruchami bezwarunkowymi. Pewne rzeczy robimy odruchowo, nawet się nad tym nie zastanawiając. 

W psychoterapii terapeuta uświadamia nam te mechanizmy, pokazuje, że można reagować i myśleć inaczej. Uczy nas na nowo interpretować rzeczywistość. To właśnie jest jeden z ważniejszych czynników psychoterapii. 

Pedagog / Psychoterapeutka / Rocznik '86 / Kraków / Dwa koty / Radar absurdu / Roślinożerca / Serialowy maniak

«

»

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Newsletter

Wypełnij formularz i zapisz się na newsletter

Listy miłosne

Listy miłosne to cotygodniowe maile pełne porad, wsparcia, opowiadań, zadań do zrobienia, kart pracy i innych ciekawych treści.

Ode mnie dla Ciebie.

Instagram